Niekonwencjonalne metody leczenia

Niekonwencjonalne metody leczenia

Istnieją jednak schorzenia, których metody alternatywne nie są w stanie całkowicie wyleczyć. Choroby nowotworowe, zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie płuc, stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, są czymś, co wymaga bardziej inwazyjnych metod leczenia. Jednak wspomagając się metodami homeopatycznymi w tych chorobach, można poprawić swój stan zdrowia, likwidując niektóre objawy, a nawet wywołując remisję choroby.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia BEZPŁODNOŚCI

Gdy przyczyna niepłodności jest nieznana, trzeba zacząć od zmiany diety, wyeliminowania ze swojego życia stresu i niepokoju. Pomocne będą niektóre zioła i techniki relaksacyjne. Można też spróbować naturalnych metod leczenia, które często okazują się skuteczne.

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, starania o dziecko najlepiej zacząć od wykorzystania… kilku prostych trików seksuologicznych. Niemałe znaczenie dla szansy poczęcia ma pozycja, w której dochodzi do zbliżenia. Twarzą w twarz współżyją tylko ludzie i jeden gatunek szympansa. Dlaczego? Nie jest to spowodowane wyłącznie czworonożnością zwierząt. To właśnie pozycja „na pieska” najbardziej sprzyja zapłodnieniu, gdyż plemniki zbierające się najbliżej szyjki macicy mają w nieprzyjaznym im środowisku pochwy najkrótszą drogę do przebycia.

Niebagatelną rolę pełni również kobiecy orgazm. Nie jest on konieczny do zapłodnienia, jednak w przypadku trudności z zajściem w ciążę może być wielkim sprzymierzeńcem. Występujące po orgazmie rozleniwienie sprzyja zachowaniu pozycji leżącej, co utrudnia wyciek nasienia z pochwy. Obrzęk platformy orgazmalnej dodatkowo go ogranicza. W chwili orgazmu dochodzi także do czasowego otworzenia szyjki macicy, zazwyczaj zamkniętej przez czop śluzowy. Mechanizm ten powoduje jak gdyby zassanie spermy do wnętrza macicy. Wszystko to sprawia, że przeżycie orgazmu przez kobietę znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że dojdzie do poczęcia.

Podpatrzeć naturę

Do zapłodnienia może jednak dojść tylko wówczas, gdy plemniki napotkają w jajowodzie komórkę jajową. Owulacja ma miejsce tylko raz w ciągu całego cyklu. Komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia zaledwie przez 24 godziny. Plemniki są w stanie przeżyć w jajowodzie kilka dni dłużej. Największą szansę na zajście w ciążę mamy mniej więcej w połowie cyklu. Szanse prawidłowego wyznaczenia momentu owulacji wzrastają, gdy kobieta obserwuje zmiany zachodzące w swoim organizmie. Wzrost przejrzystości i śliskości śluzu i skok o kilka kresek temperatury ciała mierzonej codziennie rano o tej samej porze oraz odczuwany niekiedy charakterystyczny kłujący ból z jednej strony podbrzusza wskazują na duże prawdopodobieństwo owulacji. Dostępne w aptekach testery płodności mogą dodatkowo potwierdzić nasze przypuszczenia.

Osteopatia

Według dr Igora Blagoobrazowa, specjalisty od medycyny alternatywnej, osteopatia jest metodą, która powinna być zastosowana w pierwszej kolejności. Ten rodzaj terapii, wymyślony i powszechnie stosowany w Wielkiej Brytanii oraz USA, opiera się na przywróceniu człowiekowi prawidłowej postawy ciała i położenia wszystkich narządów wewnętrznych. Osteopaci, zgłębiający anatomię żywego człowieka przez pięć lat po ukończeniu medycyny, są w stanie za pomocą ucisku wywieranego na mięśnie usunąć skutki nieprawidłowych nawyków i urazów. Ich zdaniem manualne rozluźnianie mięśni miednicy i krzyża wpływa na ułożenie macicy i jajowodów, co może pomóc nawet w przypadku bezpłodności spowodowanej niedrożnością. Nabyte wady anatomiczne, wynikające z napięcia mięśni spowodowanego stresem, mogą być także przyczyną zwiększonego ciśnienia w jamie brzusznej, a co za tym idzie – powodem problemów w donoszeniem ciąży.

Dieta

Kobieta planująca urodzenie dziecka powinna zwrócić szczególną uwagę na sposób, w jaki się odżywia. Skutkiem niedożywienia może bowiem być czasowa bezpłodność. W diecie przyszłej mamy nie może zabraknąć minerałów i mikroelementów (zwłaszcza cynku, żelaza, miedzi i magnezu, które wspierają czynność układu rozrodczego), witamin (głównie kwasu foliowego) oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Szczególną uwagę należy zwrócić na dostateczną zawartość błonnika w diecie oraz picie dużej ilości wody. Niedobór tych składników może być przyczyną zaparć, co zgodnie z zasadami osteopatii zwiększa ciśnienie wywierane na narządy rodne i może być przyczyną kłopotów z zajściem lub utrzymaniem ciąży.

Ziołolecznictwo

W leczeniu bezpłodności mogą być pomocne także zioła. Przywrócenie równowagi hormonalnej w organizmie kobiety wspomaga przywrotnik, niepokalanek, żen-szeń i eleuterokok oraz południowoamerykańska roślina maca (Lepidium meyenii), która stymuluje dojrzewanie pęcherzyków Graafa. Zioła uspokajające, takie jak kozłek, melisa, męczennica czy dziurawiec mogą się okazać pomocne wówczas, gdy przyczyną problemów z zajściem w ciążę jest stres. Istnieje także receptura opracowana przez ojców Bonifratrów: szyszki chmielu, ziele przywrotnika, krwawnika i nostrzyka, kwiat lawendy i nagietka, kłącze tataraku i liść ruty wymieszać w równych proporcjach i zalać wrzątkiem (łyżka mieszanki na szklankę). Parzyć 3 godziny pod przykryciem. Pić jedną szklankę trzy razy dziennie przed jedzeniem.

W leczeniu zaburzeń płodności spowodowanych zbyt małą liczbą męskich komórek rozrodczych stosuje się macę, żeń-szeń i eleuterokok, które pobudzają produkcję testosteronu i zwiększają intensywność spermatogenezy, czyli wytwarzania plemników. Ekstrakt z macy dodatkowo zwiększa ich żywotność.

Homeopatia

Gotowych leków homeopatycznych poprawiających płodność nie ma. Zgodnie z koncepcją homeopatii, substancja czynna powinna być indywidualnie dobrana do potrzeb konkretnego pacjenta. Nie ma jednego, skutecznego medykamentu, który mogliby zażywać wszyscy mający problemy z niepłodnością. Dlatego, by skorzystać z tej metody leczenia, trzeba się wcześniej umówić z homeopatą na indywidualną rozmowę, w czasie której dobierze on substancję czynną do „obrazu choroby”, na który składają się m.in.: przebyte infekcje, zamiłowania i upodobania, jak też pora roku, dnia i pogoda w dniu wizyty.

Zdaniem dr Blagoobrazowa, homeopatia, podobnie jak akupunktura, może pełnić w terapii zaburzeń płodności wyłącznie funkcję uzupełniającą. Do leczenia tą metodą nie nadają się pacjenci, u których przyczyną niepłodności są uszkodzenia anatomiczne. Można jednak rozważyć leczenie homeopatyczne, jeżeli niepłodność ma nieustalone podłoże.

Czas trwania i skuteczność leczenia zależy od tego, jak szybko lekarzowi uda się ustalić w wywiadzie obraz objawów i dotrzeć do tak zwanego jądra zaburzenia. Czasami udaje się to podczas jednej wizyty, czasami trzeba trzech, pięciu spotkań. Zdaniem specjalistów, jeśli leczenie nie przyniosło spodziewanych rezultatów w ciągu pół roku, należy go zaniechać.

Za wizytę u homeopaty, w zależności od regionu kraju, trzeba zapłacić od 100 do 200 złotych. Warto wybrać lekarza z dużym doświadczeniem. Niestety, nie możemy poprosić o okazanie certyfikatu zawodowego, bowiem polscy homeopaci dopiero walczą o uregulowanie prawa medycznego w tym zakresie. Najlepiej więc kierować się opiniami innych pacjentów.

Stres

Płodność kobiety jest regulowana w subtelny i precyzyjny sposób, poprzez podwzgórze i przysadkę mózgową. W optymalnych warunkach współpraca między nimi przebiega bez zakłóceń i hormonalny sygnał przekazywany do układu rozrodczego prawidłowo reguluje cykl menstruacyjny. Jednakże system ten jest bardzo wrażliwy na działanie różnych czynników zewnętrznych, zwłaszcza stresogennych. Doświadczenia przeprowadzone na myszach dowodzą, że u ciężarnych samic przechowywanych w zbyt małych klatkach dochodzi do poronień i resorpcji płodów, a u pozostałych zanika popęd seksualny. U kobiet silne przeżycia mogą hamować owulację i wpływać na długość cyklu miesiączkowego, a po zapłodnieniu doprowadzić nawet do poronienia.

Siła psychiki

Według dr Blagoobrazowa, niebagatelną rolę odgrywa nastawienie psychiczne matki. Kobieta, która nie ma odpowiednich warunków do wychowania potomka, może mieć problemy z zajściem w ciążę. Co więcej: brak komfortu psychicznego może wpływać na szanse donoszenia poczętego już dziecka. Odsetek poronień z przyczyn psychologicznych szczególnie wzrasta pomiędzy trzecim a czwartym miesiącem ciąży. Po takim zdarzeniu ponowne zajście w ciążę może być utrudnione.

Paradoksalnie, zbyt silna chęć posiadania potomka również może być przeszkodą uniemożliwiającą jego przyjście na świat. Stres spowodowany presją wywieraną ze strony rodziny lub samej kobiety może być przyczyną zaburzającą płodność. Okazuje się bowiem, że wiele kobiet, które zrezygnowały z bezskutecznej walki o posiadanie własnego maleństwa i zdecydowały się na adopcję, w krótkim czasie od przygarnięcia dziecka i zaprzestania leczenia, zachodzi w ciążę bez specjalistycznej pomocy. Zdaniem dr Blagoobrazowa, kobiety mające problemy z zajściem w ciążę powinny chodzić do… szkoły rodzenia. Przygotowanie do porodu może bowiem odblokować psychikę kobiety i umożliwić zajście w ciążę, oczywiście o ile bezpłodność jest skutkiem zaburzeń psychologicznych, a nie anatomicznych.

Czy warto?

Medycyna alternatywna wciąż budzi wiele wątpliwości, ale często pozostaje jedyną deską ratunku dla osób zdesperowanych. Pomimo słabo poznanych mechanizmów działania, wiele z terapii naturalnych może okazać się skutecznych, szczególnie wówczas, gdy przyczyną bezpłodności jest tak powszechny w dzisiejszych czasach stres.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia RAKA – NOWOTWORÓW

Według źródeł co drugi pacjent z chorobą nowotworową korzysta z paramedycznych i niekonwencjonalnych metod leczenia raka. Przyczyną tego zjawiska są m.in. strach przed ciężką chorobą, trudną i wymagającą terapią onkologiczną, śmiercią, ograniczone środki medycyny konwencjonalnej, wiara w naturę oraz luki w niewydolnym systemie opieki zdrowotnej, który nie spełnia oczekiwań i potrzeb wszystkich pacjentów chorych na raka. Często to też nie chory, a jego rodzina i bliscy są inicjatorami działań paramedycznych i rozpoczęcia terapii za pomocą niekonwencjonalnych metod leczenia raka.

Niekonwencjonalne metody leczenia raka (tzw. medycyna naturalna) obejmują techniki  i sposoby nieakceptowane lub tylko w niewielkim stopniu uwzględniane przez medycynę opartą na badaniach naukowych. Alternatywne metody terapii nowotworów nie zostały poddane weryfikacji badań klinicznych i są proponowane poza nurtem medycyny konwencjonalnej. Wiele metod naturalnego i niekonwencjonalnego leczenia raka ma swoje źródła w wielowiekowej tradycji. Do paramedycznych metod stosowanych w onkologii zalicza się m.in. paraleki ziołowe, „cudowne” preparaty zawierające różne mikroelementy, specjalnie opracowane diety, akupunkturę, akupresurę, medycynę ludową (krajową lub orientalną), homeopatię, hipnoterapię i bioenergoterapię i inne.

Zwracanie się ku metodom naturalnym może być zrozumiałe w przypadku tych chorych, u których zawiodły wszystkie metody konwencjonalne. Pacjenci onkologiczni i ich rodziny poszukują w ten sposób nadziei i pomocy w sytuacjach beznadziejnych. Niekonwencjonalne metody leczenia raka często zastępują leczenie uznane w medycynie, gdy okazuje się ono nieskuteczne. W tych niszach działa wielu znachorów, uzdrowicieli i bioenergoterapeutów, którzy poprzez umiejętne oddziaływanie na chorych i ich rodziny oferują ratunek i pomoc w najtrudniejszych sytuacjach. Szczególnie niebezpieczne są okoliczności, w których  stosowane niekonwencjonalne metody leczenia raka całkowicie zastępuje postępowanie tradycyjne i uznane przez medycynę. Zdarza się, że przedstawiciele medycyny alternatywnej wkraczają w okresie stosowanego leczenia onkologicznego powodując jego opóźnienie lub wręcz zaniechanie. Dzieje się tak często w przypadku zaawansowanych nowotworów złośliwych, których terapia jest długotrwała i uciążliwa dla chorych.

W tym kontekście należy pamiętać, że nawet po zakończeniu leczenia przyczynowego, współczesna medycyna może zaoferować chorym skuteczne metody walki z bólem nowotworowym, leczenie wspomagające i hamujące wyniszczenie nowotworowe, ograniczające skutki i dolegliwości powodowane guzem nowotworowym, dobór właściwej diety i optymalnej drogi odżywiania, płyny odżywcze i wysokokaloryczne, jak i leki psychotropowe, które stwarzają możliwości poprawy życia pacjentów nieuleczalnych.  Współczesne leczenie onkologiczne, nawet gdy kończy się niepowodzeniem powoduje przedłużenie życia pacjenta nawet przez dłuższy okres czasu. Grupa najciężej chorych na raka powinna otrzymać szczególne wsparcie lekarzy oraz specjalistów. Pacjenci onkologiczni nigdy nie powinni być pozostawieni samemu sobie, tak aby nie byli zmuszeni do szukania pomocy i wsparcia u przedstawicieli medycyny niekonwencjonalnej i naturalnej. Część pacjentów onkologicznych stosujących leczenie niekonwencjonalne raka może odczuwać pewną poprawę, co wiąże się głównie z efektem placebo. Ludzie mają skłonność do wiary w cuda, a chorzy na raka są może bardziej skłonni do takiej wiary.

 

Naturalne Diety i Terapie

Często pojawiające się tzw. cudowne diety oraz suplementy zwalczające nowotwory mogą przynieść wiele szkód pacjentom, którzy decydują się na ich stosowanie. Jest to związane z niewłaściwym rozumieniem doniesień naukowych oraz bazowaniem na ludzkiej naiwności. Stosowanie diet alternatywnych może prowadzić do pozbawienia organizmu pacjenta niezbędnych składników odżywczych, a jednocześnie inne składniki mogą być podawane w nadmiarze, co również może szkodliwie oddziaływać na organizm. W tym kontekście idealnym rozwiązaniem byłyby indywidualne konsultacje i zalecenia żywieniowe przygotowane dla każdego pacjenta onkologicznego przez specjalistę. Niestety rzeczywistość szpitalna oraz realia dalekie są od takiej modelowej sytuacji. Narodowe Instytuty Zdrowia Stanów Zjednoczonych prowadzą kosztowny program weryfikacji niekonwencjonalnych metod leczenia raka. Nie jest tak, że medycyna uniwersytecka nie interesuje się paramedycyną. Za przykład mogą posłużyć badania neovastatu, który uzyskiwany jest z chrząstki rekina. Preparat ten jest obecnie w początkowej fazie badań klinicznych.

 

 

 

NIEKONWENCJONALNE METODY LECZENIA NOWOTWORÓW MOGĄ BYĆ NIEBEZPIECZNE:

– mogą być przyczyną rezygnacji lub opóźnienia właściwej terapii onkologicznej,

– nie są znane interakcje i wzajemny wpływ leków onkologicznych z preparatami niekonwencjonalnymi i naturalnymi,

– nie można wykluczyć szkodliwości części tych środków (niektóre z nich wytwarzane są z trujących roślin, takich jak jemioła czy huba),

– chorzy i osoby po leczeniu onkologicznym są dobrymi odbiorcami reklam środków medycznych i paramedycznych. Pacjent, który niepokoi się o stan swojego zdrowia, obawia się nawrotu nowotworu, łatwo ulega zachętom ze strony koncernów farmaceutycznych, ale i twórców „cudownych” metod niekonwencjonalnych i naturalnych,

– w części przypadków chorzy na raka mają do czynienia ze świadomym oszukiwaniem z pobudek materialnych,

– na temat większości niekonwencjonalnych metod i preparatów antynowotworowych (np. Vilcacora, Iscador) brak jest jakichkolwiek informacji w piśmiennictwie naukowym. Wielu z nich nie można kupić w Polsce, gdyż nie zostały dopuszczone do obrotu i sprowadzane są z niewiadomych źródeł za pośrednictwem internetu.

Cytat z książki „Wspólnie pokonajmy raka”, Kraków 2011

Istnieje wiele dowodów i przykładów na to, że takie postępowanie jest głupie i szkodliwe. Dlaczego? Konkretny przykład: chłopak, który miał rozpocząć chemioterapię z powodu złośliwego, ale w pełni uleczalnego nowotworu, a w każdym razie z dużymi szansami na wyleczenie, nie mógł zostać jej poddany, ponieważ rodzina zaaplikowała mu zioła, które spowodowały gwałtowną niewydolność wątroby. Dla nas w konsekwencji było oczywiste, że nie możemy podać leków, które chcieliśmy zastosować i które w jego przypadku byłyby najskuteczniejsze, bo całkiem zniszczymy mu wątrobę i zatrujemy go, zamiast osiągnąć efekt leczniczy. Ludzie w dobrej wierze, nie do końca świadomie, ulegają różnym sugestiom. Zioła, które wydają się bezpieczne, podobnie jak mikroelementy, których składu i działań niepożądanych nie znamy, mogą być bardzo szkodliwe. (…) Gdyby istniał cudowny środek leczący raka, to naprawdę nikt by tego przed chorymi nie ukrywał.”

– prof. Krzysztof Składowski (cytat z książki „Wspólnie pokonajmy raka”, Kraków

Niekonwencjonalne metody leczenia ASTMY

Istnieje wiele definicji niekonwencjonalnych terapii. Dla tego opracowania przyjmijmy, że jest to metoda o nieudowodnionej naukowo skuteczności w leczeniu danej jednostki chorobowej – astmy. Medycyna niekonwencjonalna wykorzystuje wszystko to, co nas otacza. Wywodzi się często ze starożytnych wierzeń i wiedzy o człowieku i otaczającym nas świecie. Jak w medycynie konwencjonalnej wszelkie rodzaje terapii różnią się skutecznością, wskazaniami i przeciwwskazaniami, do dnia dzisiejszego nie udało się jednak wskazać ich prawdziwej skuteczności i nie mogą być stosowane, jako terapia podstawowa.

Do metod niekonwencjonalnego leczenia astmy zalicza się m.in.: ziołolecznictwo, homeopatię, akupunkturę, jonizację powietrza, terapie manualne, speleoterapię, ćwiczenia oddechowe.

Niezaprzeczalnie kolebką świadomego ziołolecznictwa są starożytne Chiny. To chińczycy usystematyzowali wiele z ziół i wprowadzali je do użycia w konkretnych schorzeniach. W późniejszych czasach ziołolecznictwo rozpowszechniało się na cały świat, bardzo duży rozkwit tej metody terapii zawdzięczamy chrześcijańskim zakonnikom z czasów średniowiecza. Przez stulecia zioła były podstawową metodą łagodzącą objawy astmy. Wśród preparatów ziołowych używa się po dziś dzień: Liść Babki lancetowej (Plantaginis lanceolatae folium), Korzeń Lukrecji (Glycyrrhizae radix), Kwiatostan Lipy (Tiliae inflorescentia), Ziele Tymianku (Thymi herba), Liść Mięty piep. (Menthae piperitae folium), Liść Maliny (Rubi Idaeae folium) to tylko niektóre z ziół wykorzystywanych przez specjalistów fitoterapii. Ich działanie opiera się przede wszystkim na łagodzeniu objawów w nieznacznie nasilonych przypadkach astmy. Zioła nie mogą być stosowane samodzielnie bez terapii konwencjonalnej! Warto by każde ich użycie było skonsultowane z lekarzem prowadzącym.

Należy pamiętać, że część z ziół ma właściwości silnie alergizujące, co w związku ze zwiększoną skłonnością osób cierpiących na astmę i choroby alergiczne, powoduje konieczność ostrożnego ich stosowania.

Homeoterapia

Homeopatia jest formą uzupełniającą medycyny tradycyjnej, która opiera się na leczeniu preparatami naturalnymi. Zaliczana jest również do tzw. medycyny alternatywnej. Została wprowadzona w 1796 roku przez Samuelna Hahnemanna (1755-1843), jako rodzaj postępowania alternatywnego, opierającego się na obserwacji i doświadczeniu leczącego. Zgodnie z aktualnymi kryteriami naukowymi do chwili obecnej nie udało się udowodnić mechanizmu działania homeopatii. Racjonalna podstawa homeopatii opiera się bardziej na wielowiekowych doświadczeniach niż na wiedzy medycznej, mającej podstawy naukowe. Prawdopodobnie homeopatia nie jest bardziej skuteczna niż leczenie placebo, co w związku z kosztem tej terapii stwarza wiele kontrowersji, co do jej stosowania.

Akupunktura

Akupunktura wywodzi się z Chin, a jej początki sięgają kilku tysięcy lat przed naszą erą. Popularnie uważa się, że jest to wartościowa metoda leczenia astmy oskrzelowej . U podstaw akupunktury leżą chińskie koncepcje filozoficzne, nie zawsze zgodne z europejską koncepcją Świata.

Akupunktura polega na wkłuwaniu cienkich igieł w miejsca określone na skórze, tak zwane punkty akupunktury lub meridiany, którymi przepływa energia. Punkty te łączą się z narządami wewnętrznymi. O wyborze odpowiedniego punktu w trakcie leczenia decyduje doświadczenie osoby wykonującej zabieg lub zalecenia chińskich podręczników akupunktury. Do chwili obecnej nie opublikowano ani jednej pracy opartej na rzetelnych kryteriach naukowych, w której by wykazano większą skuteczność akupunktury niż placebo w leczeniu chorób alergicznych . Istnieją natomiast doniesienia o braku korzystnego działania akupunktury u chorych na astmę. Akupunktura nie zapobiega powysiłkowemu skurczowi oskrzeli u chorych na astmę. Nie jest też to metoda w pełni bezpieczna, ponieważ niesie ryzyko powikłań ogólnych i miejscowych. Opisano np. zgon chorego na astmę w trakcie leczenia akupunkturą.

Z tego powodu akupunkturę również należy uznać za metodę kontrowersyjną, o nieudowodnionej wartości w leczeniu astmy oskrzelowej.

Jonizacja powietrza

Pozytywny wpływ na samopoczucie i zdrowie osób oddychających i znajdujących się w środowisku silnie zjonizowanego powietrza np. morskiego, znany jest od lat. Zjonizowane powietrze jest wykorzystywane we współczesnej balneologii (lecznictwo uzdrowiskowe), a także dzięki nawilżaczom z funkcją jonizacji stosowanym w domach.

Mimo, że wszyscy zdajemy sobie sprawę o pozytywnym oddziaływaniu na organizm jonizacji powietrza, nadal brakuje w pełni poprawnych merytorycznie i pozwalających bezspornie przyznać rację zwolennikom stosowania tej metody. Jonizacja powietrza wydaje się być najtańszą i najbardziej bezpieczną metodą wspomagającą leczenie astmy.

Speleoterapia

Speleoterapia wiąże się nierozerwalnie z pozytywnym wpływem zjonizowanego powietrza. Terapia ta polega na czasowym przebywaniu w specyficznym mikroklimacie odpowiednich grot, jaskiń i starych kopalni. W Polsce mamy możliwość korzystania z terapii w kopalniach soli w Wieliczce, Bochni, a także coraz częściej pojawiających się w miastach – sztucznych grot solnych.
Skuteczność tej terapii również nie została udowodniona naukowo, ale pozytywny wpływ, przede wszystkim na aspekt psychiczny chorych, w tym chorych na astmę, jest powszechnie uznany.

Metody oddechowe

Istnieje wiele rodzajów ćwiczeń wspomagających tor oddychania. Dzięki odpowiedniemu oddychaniu, pacjenci potrafią lepiej radzić sobie z zaostrzeniami astmy oskrzelowej. Do najbardziej znanych metod oddechowych zalicza się elementy Jogi, a także metodę Buteyko, opracowaną przez ukraińskiego lekarza. Jest to sposób oddychania niejako „świadomego”, mający na celu, przywrócenie organizmowi prawidłowych zależności w poziomach najważniejszych dla nas gazów tlenu i dwutlenku węgla. Można to osiągnąć oddychaniem przeponowym powszechnie stosowanym przez profesjonalistów używających zawodowo głosu – aktorów, piosenkarzy itp. Jest to metoda trudna do wypracowania, składająca się z wielu punktów często trudnych do osiągnięcia.

Skuteczność metod oddechowych wspomagania leczenia astmy nie została również udowodniona, ale obok balneoterapii, jest jedną z najczęściej stosowanych terapii wspomagających.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia ŁUSZCZYCY

Psychodermatologia

Jest nową dziedziną wiedzy, która porusza m.in. zagadnienia z zakresu dermatologii i psychologii/psychiatrii.

Według przeprowadzonych badań ok. 30-60% wszystkich pacjentów dermatologicznych zmaga się z problemami natury psychologicznej – wykazują oni tendencje depresyjne, mają stany lękowe. Jak zapewniają specjaliści, jest to zagadnienie bardzo powszechne, które dotyczy wielu osób i nie powinno być ono bagatelizowane i marginalizowane.

Okazuje się, że zły stan skóry może wpływać nie tylko na niewłaściwy sposób postrzegania świata przez pacjenta, ale także na to, jak on sam jest odbierany. Osoby z poważnymi zmianami dermatologicznymi mogą być często odtrącane – nie tylko przez obcych, ale także najbliższych.  Wynika to nie tylko z silnie zakorzenionego przekonania, że choroby dermatologiczne wynikają ze złej higieny, niewłaściwego trybu życia a nawet wykształcenia i pochodzenia, a każda ich postać jest zaraźliwa.

Pacjenci charakteryzujący się poważnymi zmianami, mogą być postrzegani jako inni, obcy, gorsi. Właśnie takie myślenie sprawia, że zamykają się oni w sobie i jeszcze bardziej pogrążają w chorobie. Nie są w stanie samodzielnie egzystować, co często wiąże się z narastaniem poważnych problemów w nawiązywaniu kontaktów (poznawaniu nowych osób, podtrzymywaniu przyjaźni) ale także w codziennym życiu – wielu osobom trudno jest znaleźć pracę, zmienić stanowisko czy awansować. Brakuje im bowiem asertywności i pewności siebie. Boją się także komuś zwierzyć ze swoich kłopotów, aby nie zostać odtrąconym.

W takich przypadkach najlepszym rozwiązaniem jest współpraca z psychodermatologiem – psychologiem/psychiatrą specjalizującym się w chorobach dermatologicznych. Specjalista z zakresu psychodermatologii pomaga wszystkim osobom dotkniętym skórnymi problemami. W trakcie spotkań rozmawia on z pacjentem na temat jego trudności, kłopotów – temu, co sprawia mu przykrość, z czym nie może sobie poradzić – i wspólnie z nim szuka, jak najlepszych dla niego rozwiązania. Współpracuje także z rodzinami osób chorych pokazując, że życie z pacjentem dermatologicznym nie musi być postrzegane w negatywnym świetle, jako trwałe cierpienie i udręka.

Konopie

Do opinii publicznej przecieka coraz więcej informacji, na temat leczniczych właściwości marihuany, która przez prawo polskie wciąż uznawana jest za tzw. „lekki narkotyk”. Publikacje na temat leczniczych właściwości marihuany, zawierają sporo odniesień do ewentualnych zastosowań w leczeniu chorób skóry, w tym także łuszczycy – i to właśnie temu tematowi poświęcimy dzisiejszy wpis na blogu.

Jeśli chodzi o najnowsze doniesienia naukowe na ten temat, to warto wyróżnić pracę dwóch badaczy z Uniwersytetu w Nottingham, w Wielkiej Brytanii. Badacze zaobserwowali, iż zahamowanie nadmiernego rozwoju komórek naskórka (główna przyczyna łuszczycy), można uzyskać przez podawanie chorym tzw. Kannabinoidów – czyli substancji wytwarzanych przez konopie. Testom zostały poddane cztery substancje zawarte w marihuanie – THC, CBD (kannabidiol), kannabinol oraz kanabigerol. Każda z przebadanych substancji okazała się w mniejszym lub większym stopniu, skuteczna w hamowaniu przyrostu naskórka. Dodatkowo CBD jest od dawna znany ze swojego działania przeciwzapalnego, i hamowania aktywności limfocytów, a przewlekły stan zapalny również jest uważany za jedną z przyczyn występowania choroby. W ocenie naukowców, ich badanie w sposób definitywnie potwierdza skuteczność substancje pochodzące z marihuany, dla leczenia objawów łuszczycy. Warto zwrócić uwagę, iż poza podanym powyżej przykładem, nie ma obecnie wielu wiarygodnych badań nad możliwością leczniczego wykorzystania marihuany w łuszczycy.

Powyższe odkrycie zdają się potwierdzać niektórzy dermatolodzy – zwolennicy leczniczego wykorzystania marihuany. W ich opinii marihuana może polepszać stan skóry, istotne jest jednak to, aby była ona dostarczona do organizmu w inny sposób niż poprzez palenie. Rozwiązaniem wydają się więc stosowane miejscowo maści oraz oleje na bazie marihuany. W takim przypadku można uzyskać większe stężenie leczniczych substancji właśnie w zmienionym chorobowo miejscu, przy czym niewielka ilość substancji aktywnych wchłania się do krwi. Dzięki temu, oddziaływanie na cały organizm jest znikome. Preparaty tego typu są na razie niedopuszczone do sprzedaży w Polsce, można jednak próbować zamawiać je poprzez zagraniczne sklepy – ich skuteczność nie została jednak należycie potwierdzona.

Lawenda

Czy pospolicie występująca lawenda, może być skuteczna w leczeniu objawów łuszczycy? Okazuje się, że tak. Tak przynajmniej twierdzi Penelope Ody autorka książki „Wielki zielnik medyczny”. Poniżej przedstawiam wam wybrane przeze mnie fragmenty, które bezpośrednio nawiązują do leczenia łuszczycy.

(…)Lawendą, szczególnie zapachem i olejkiem uzyskiwanym z jej kwiatów, zachwycano się już w starożytności – używano jej wtedy do perfumowania wody do kąpieli i jako kadzidło. Dziś lawenda znana jest przede wszystkim jako naturalny i bezpieczny środek odstraszający komary, mole i mrówki. Najszersze zastosowanie znalazła jednak w lecznictwie i kosmetyce.

(…)Olejek lawendowy jest najbezpieczniejszym i jednym z najbardziej wartościowych olejków eterycznych – należy do nielicznej grupy olejków, które można stosować bezpośrednio na skórę. Zewnętrznie olejek lawendowy stosuje się m.in. w przypadku migreny, w chorobach skóry (trądziku, łuszczycy, egzemach), infekcjach górnych dróg oddechowych, bólach mięśni, stłuczeniach. 

UWAGA: Stosowanie lawendy nie zastąpi kuracji zaleconej przez lekarza, zaś dłuższe stosowanie olejku lawendowego wymaga konsultacji lekarskiej.

Nawilżanie powietrza

Wielokrotnie udowodniono, że stan skóry z łuszczycą można poprawić, dbając o odpowiednią wilgotność powietrza. W ten sposób możemy zapobiec wysuszeniu naskórka, co jest często bezpośrednią przyczyną powstawania zmian. Nawilżanie powietrza to również odpowiedni sposób, żeby zachować wysoką elastyczność i sprężystość skóry.

 

Ocet jabłkowy

Ocet jabłkowy pomaga w odchudzaniu, wspomaga walkę z candida, dodaje energii oraz poprawia samopoczucie. Jest wskazany również do usuwania zmian na skórze. Ocet jabłkowy ma działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i regenerujące. Można go aplikować nawet bezpośrednio na podrażnione, swędzące partie skóry. Ocet jabłkowy kupimy w każdym sklepie. Podobno nie jest trudno go przygotować również samodzielnie w domu…z ogryzków po jabłkach.

Sok z aloesu

Gdy chorujemy na łuszczycę, warto mieć pod ręką aloes, który  jest niezastąpiony w przypadku chorób skóry. Przede wszystkim dlatego, że świetnie koi i przynosi ulgę podrażnionej skórze. Poza tym wykazuje właściwości chłodzące, co poprawia samopoczucie oraz przeciwzapalne, co pozwala walczyć z problemem.

 

Gorąca kąpiel tylko z dodatkami nawilżającymi

Dermatolodzy nie zalecają korzystania z ciepłej kąpieli, gdy borykamy się z łuszczycą, by nie pogłębić problemu ze skórą. Są jednak metody, by i wilk był syty i owca cała. Jakie? Do wody zaleca się dodanie oleju mineralnego, mleka kokosowego, oliwy z oliwek. Te niejako neutralizują drażniące działanie wody, łagodzą i koją w trakcie kąpieli.

 

Dieta

Dieta w przypadku łuszczycy na pewno ma ogromne znaczenie. Jednak, co w diecie dla jednej osoby okaże się pokarmem obojętnym, u drugiej może spowodować nasilenie objawów. W innych przypadkach zaś do remisji czy zaostrzenia dolegliwości dochodzi mimo braku jakichkolwiek modyfikacji w jadłospisie. Zaleca się, aby dieta przede wszystkim odpowiednio zbilansowana. W menu ograniczyć należy źródła nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, kolei warto wzbogacić ją w nienasycone kwasy tłuszczowe- pochodzące np. z tłustych ryb.

Łuszczyca jako choroba przewlekła powodować może szereg niedoborów odżywczych– tak więc codzienny jadłospis bogaty był w białko pochodzenia zwierzęcego i witaminy i minerały.
Wybierać warto chude gatunki mięs i ryby. Ważny jest także kwas foliowy, którego dobrym źródłem są zielone rośliny liściaste. Istotne jest także dostarczanie odpowiedniej ilości żelaza. Pamiętać należy o wypijaniu odpowiedniej dawki wody. W przypadku dorosłych osób jest to około 1,5-2 litrów wody dziennie.

Unikać z kolei należy takich produktów, jak:

  • cytrusy;
  • ostre przyprawy;
  • alkohol;
  • konserwy;
  • produkty wysoko przetworzone;
  • kofeina, a zatem kawa i napoje energetyczne z dodatkiem kofeiny;
  • gluten;
  • czekolada;
  • kakao;
  • napoje i produkty z dużą zawartością cukru.

Warto sprawdzić- czy któryś z tych produktów powoduje zaostrzenie objawów.

 

Fototerapia – czyli jak leczyć łuszczycę światłem

Promienie słoneczne coraz częściej rozjaśniają szare zimowe dni, dlatego warto po raz kolejny przypomnieć o zbawiennym działaniu światła na skórę Łuszczyka. Promienie UV pochodzące ze światła słonecznego zabijają limfocyty T w skórze, dzięki czemu komórki skóry nie odnawiają się tak szybko, a co za tym idzie – skóra przestaje się łuszczyć. Dlatego zawsze warto korzystać ze wszystkich słonecznych dni, których w naszym klimacie mamy niestety niezbyt wiele. Trzeba jednak zaznaczyć, że światło słoneczne nie wpływa jednakowo dobrze na wszystkich chorych, a opalać się należy po konsultacjach z dermatologiem.

Fototerapia czyli leczenie światłem, to jednak nie tylko opalanie na słońcu. Łuszczycy można skutecznie przeciwdziałać także za pomocą światła sztucznego (UVB lub UVA). Ultrafiolet B może być wąskopasmowy i szerokopasmowy. Ten pierwszy rodzaj jest skuteczniejszy, a stosowany w krótkich odstępach czasu może polepszyć stan skóry, ale często wywołuje także poparzenia skóry, które utrzymują się dłużej niż poparzenia powstałe po zastosowaniu UVB szerokopasmowego. Ultrafiolet A stosuje się szczególnie tam, gdzie objawy łuszczycy są odporne na leki. Światło UVA wykorzystuje się wraz z terapią lekami, a konkretnie psoralenem – lek uwrażliwia skórę na światło, a promienie UVA wnikają w skórę głębiej niż UVB, przez co terapia może okazać się skuteczniejsza. Niestety ma także skutki uboczne, na przykład swędzenie, bóle głowy, pęcherze czy nudności.

W przypadku leczenia łuszczycy równie skuteczna może być także wizyta w solarium. Lampy z solarium to nie tylko sztuczne światło, które może poprawić wygląd skóry ze zmianami łuszczycowymi, ale może również poprawić samopoczucie chorego. Kontakt ze światłem powoduje, że w naszym organizmie zaczynają wydzielać się endorfiny, czyli hormony szczęścia. Wizyta w solarium odpręża, pomaga wyeliminować stres, a on także jest jedną z przyczyn nasilenia się objawów łuszczycy. Im mniej stresu, tym skóra wygląda lepiej, a więc warto korzystać z solarium – oczywiście także po konsultacjach z dermatologiem. Zimowe sposoby na światło Solarium to jeden ze sposobów, by dostarczyć organizmowi tak potrzebnej mu dawki światła zimą.

 

Piwonia?

Na jednej ze stron WWW o chorobach autoimmunologicznych (do których gro ekspertów zalicza także i łuszczycę), znalazłem artykuł prezentujący ciekawe wyniki badań, dotyczące leczenia łuszczycy za pomocą tzw. glikozydów piwonii. Pomimo braku jednoznacznej odpowiedzi, czy cytowana metoda niekonwencjonalnego leczenia łuszczycy jest rzeczywiście skuteczna, wydaje mi się, że warto zapoznać się z poniższym tekstem.

Dotychczas, przeprowadzono tylko jedną próbę kliniczną na ludziach poświęconą leczeniu łuszczycy za pomocą glikozydów piwonii, której wyniki jednak są obiecujące. 35 osób, które były w okresie remisji poddano obserwacji podczas suplementacji. Przed terapią, pomimo przejściowego ustąpienia objawów choroby, wszyscy pacjenci mieli podniesione poziomy zapalnych cytokin, wskazując na tlący się proces chorobowy. Jednak po suplementacji, nastąpiło znaczne zmniejszenie ich stężenia, świadcząc o skutecznym opanowaniu stanu zapalnego.

Łuszczycowe zapalenie stawów jest rodzajem artretyzmu, które czasami dotyka osoby cierpiące na łuszczycę. Charakteryzuje się podobnymi objawami do reumatoidalnego zapalenia stawów. W 2013 roku przeprowadzono badanie na 19 pacjentach, którzy przez okres 12 tygodni przyjmowali tylko suplement glikozydów piwonii. U sześciu z nich (32%) wykazano co najmniej 25% poprawę jeśli chodzi o ocenę aktywności choroby, a u całej grupy zaobserwowano ciągły spadek liczby prozapalnych komórek oraz cytokin. Jest to pierwsze badanie, które ujawniło tak spektakularne wyniki u pacjentów leczonych jedynie glikozydami piwonii.

 

Okłady z liści kapusty

Ten stary przepis na walkę z łuszczycą jest wciąż skuteczny. Umyj i wysusz liście kapusty, a następnie spłaszcz je i ogrzej. Nakładaj na skórę tak, by nie powstały prześwity. Okryj materiałem lub owiń bandażem i ponoś przez jakiś czas.

 

Pij maślankę

Wypijaj przynajmniej jeden kubek maślanki dziennie. Możesz także używać jej jako okładu.

 

Łykaj witaminę E

Witamina E działa regenerująco na skórę. Łykaj suplementy witaminowe lub jedz produkty, bogate w witaminę E.

 

Smaruj skórę aloesem

Aloes łagodzi podrażnienia, goi rany i zmniejsza ból. Skrapiaj nim skórę po kąpieli lub tuż przed położeniem się spać.

 

Użyj octu winnego

Zwilż octem waciki i przykładaj do skóry. Ocet pomoże skórze utrzymać odpowiednie pH.

 

Myj się łagodnymi środkami

Używaj łagodnego, nieperfumowanego mydła. Możesz też kąpać się w płatkach owsianych lub soli siarczanowo-magnezowej – ich składniki poprawiają stan skóry.

 

Kup płyn z mentolem i kamforą

Mentol łagodzi swąd, dzięki niemu więc nie będziesz rozdrapywać wykwitów.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia TRĄDZIKU

W porównaniu do konwencjonalnej terapii, terapia wspomagająca obejmuje nowe technologie i procedury, takie jak leczenie światłem i terapię laserową, terapię fotodynamiczną, peelingi chemiczne czy bakteriocyny. Badania oceniające skuteczność terapii niekonwencjonalnych są obecnie ograniczone, ale pojawia się ich coraz więcej.

Terapia fotodynamiczna

Terapia oparta jest o działanie środków chemicznych o nazwie psolareny, które możemy znaleźć w roślinach. Psolareny powodują większą wrażliwość skóry na działanie promieni słonecznych. Światło o określonej długości fali aktywuje fotouczulacz, prowadząc do produkcji reaktywnych form tlenu. Te działają cytotoksycznie na komórki na drodze nekrozy czy apoptozy.

Leczenie światłem

Leczenie za pomocą światła, wykorzystywane w leczeniu trądziku obejmuje światło IPL (Intense Pulsed Light),  laser PDL, laser KTP oraz szerokie spektrum światła widzialnego (niebieskie i czerwone). P. acnes są zdolne do syntetyzowania związków chromoforowych, takich jak porfiryny. Analiza HPLC wykazała, że główną porfiryną wytwarzaną przez bakterie jest koproporfiryna. Badania in vitro wykazały, że aktywacja porfiryn poprzez niebieskie światło doprowadziła do uszkodzenia błon strukturalnych P. acnes.

Olejek z drzewa herbacianego

Olejek herbaciany stosowany zewnętrznie posiada wiele właściwości leczniczych i pielęgnacyjnych. Działa przede wszystkim: antyseptycznie, dezynfekująco, przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, bakteriobójczo, grzybobójczo. Olejek herbaciany działa przeciwzapalnie, antyseptycznie i wysusza zmiany trądzikowe, dlatego jest świetny jako preparat punktowy na większe zmiany zapalne.

Kwas linolowy

W patogenezie zmian trądzikowych istotną rolę odgrywają zmiany w składzie łoju – zwiększenie ilości wolnych kwasów tłuszczowych, powstających na drodze hydrolizy z triacylogliceroli przy udziale enzymów bakteryjnych. Za najistotniejsze uważa się zmniejszenie stężenia kwasu linolowego warunkującego prawidłowy rozwój i przyleganie powierzchniowych komórek przewodów wyprowadzających gruczołów łojowych – korneocytów. Zmniejszona aktywność kwasu linolowego przy wzroście stężenia wolnych kwasów tłuszczowych i utlenionego skwalenu to czynniki przyczyniające się do tworzenia mikrozaskórników. Dlatego właśnie kwas linolowy możemy spotkać w kosmetykach. Uważa się, że kwas linolowy stosowany miejscowo redukuje 75% zmian zapalnych w przebiegu trądziku. Konieczne są dalsze badania.

Bakteriocyny

Wg naukowców z Korei innowacyjną metodą walki z trądzikiem jest bakteriocyna będąca produktem fermentacji bakterii Enterococcus faecalis SL5. Antybiotyczna bakteriocyna działa przeciwko Propionibacterium acnes. Bakteriocyna jest peptydem antybakteryjnym (AMP). Hydrofobowy koniec łańcucha peptydowego wbudowuje się w błonę komórkową P.acnes zmieniając potencjał błonowy. Powoduje to śmierć komórki bakteryjnej. Działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne bakteriocyny zostało potwierdzone w testach klinicznych.

Terapie alternatywne nie są rekomendowane jako metody mogące wyleczyć trądzik pospolity. Niektóre z nich mogą być skuteczne, natomiast brak jest jednoznacznych i rzetelnych badań to potwierdzających.  Naukowcy winni zająć się szeroko pojętą medycyną alternatywną. Preparaty zawierające naturalne substancje mogą niekoniecznie leczyć, ale na przykład wspomóc osoby borykające się z trądzikiem w codziennej pielęgnacji czy w łagodzeniu skutków terapii konwencjonalnej. Dostępność metod konwencjonalnych, metod alternatywnych czy wspomagających w leczeniu trądziku jest bardzo wiele. Jednak z pewnością nie rozwiążą one problemu ostatecznie, ze względu na złożoność patogenezy tej choroby.

 

 

Post Author: biorytm

Dodaj komentarz