Oczyszczanie czakr

Treść podana przez Izę:
CZAKRY – WSTĘP – CZYM SĄ I JAK FUNKCJONUJĄ

Życie jest energią, a energia tworzy czakry. Jeśli żyjesz, musisz mieć czakry. Sporo osób, zaprzecza istnieniu czakr, lub też poddaje pod wątpliwość ich występowanie. Wg mnie, jest to błędne myślenie.
W każdym aspekcie naszego życia, otacza nas energia. Kosmiczna siła życiowa, która płynie przez nas, przez zwierzęta, rośliny, chmury, rzeki i góry.
Jesteśmy częścią Wszechświata i zachodzi w nas wymiana energii, z każdą żyjącą istotą.
Czakry, znajdujące się w naszym ciele, wzdłuż kręgosłupa, oddziaływające w polu energii elektromagnetycznej, to umownie nazwane, przepusty kosmicznej energii.
Jest siedem głównych czakr, które są szczegółowo opisane : ich barwa, kształt, kierunek wirowania, właściwości oraz umiejscowienie.

W książce Czakry od podstaw, David Pund, opisuje czakry…

„Można to porównać do procesu fotosyntezy w świecie roślin. Energia słońca jest wchłaniana przez materialną substancję rośliny, aby utrzymać ją przy życiu. Energia spływa w dół do korzeni, które pobierają z ziemi substancje odżywcze. Potem wraca w górę rośliny i powoduje jej kwitnienie. Energia przemienia się w piękno i zostaje zwrócona światu. Tak samo jest z nami. Pobrana przez nas energia słońca spływa do korzeni naszego jestestwa , łączy się z pobraną z ziemi i wraca do góry, aby w końcu przemienić się w kwiat naszego istnienia, który oddajemy światu. Wyraża on coraz więcej piękna, w miarę rozwijania naszej świadomości.”

Tyle autor.
Wiemy już, czym są czakry, teraz czas na bardziej szczegółowe informacje.
Jak już wcześniej napisałam, istnieje siedem głównych czakr, którym przypisane są odrębne właściwości. W ciele człowieka jest więcej mniejszych czakr, jednak uwaga skupia się na siedmiu podstawowych.
U zwierząt, również występują czakry, jednak nasi pupile, mają jedną, dodatkową czakrę, tzw czakrę białą.
Każda czakra zawiaduje innym aspektem życiowym. Dość często zauważa się, że czakry pokrywają się umiejscowieniem, z naszym fizycznym układem gruczołów dokrewnych.
I tak i nie.
Czakr nie należy rozpatrywać wyłącznie, jako funkcje fizyczna organizmu, lecz jako aspekt natury subtelnej.
To ośrodki energii życiowej oraz różnych aspektów ludzkiego ja ; fizycznego, mentalnego oraz duchowego.
Sporo osób, pracujących z Energiami, jest w stanie zobaczyć wirującą czakrę, określić na podstawie jej ruchu, czy jej funkcjonowanie, jest prawidłowe i harmonijne.
Często mówi się, że czakra jest zablokowana. To mylne pojęcie. Gdyby czakra była zablokowana, nie było by życia. Czakry mogą mieć nadmiernie otwarte przepusty, lub zbyt zamknięte, lecz nigdy zablokowane. Osobiście, pracując z czakrami, głównie u zwierząt domowych, wyczuwam ich energię, poprzez nakładanie rąk. Niestety nie widzę ich, jedynie energetycznie wyczuwam.
Zharmonizowanie czakr, tak aby prawidłowo funkcjonowały, to jeden z podstawowych aspektów życiowych, do zachowania równowagi umysłu i zdrowia fizycznego.
Zbyt zamknięte, mogą przysporzyć nam problemów natury postrzegania otaczającego nas otoczenia np. zbyt zamknięta czakra MANIPURA SPLOTU SŁONECZNEGO, wpływa na sferę osobowości, nasze ego, wolę. Osoba, z zaburzoną równowagą czary Manipury, będzie wycofana, niepewna siebie, emocjonalnie niezrównoważona.
Niestety, ten brak równowagi, nie pozwoli jej w pełni korzystać z potencjału własnego życia, jak i może doprowadzić do choroby, na poziomie fizycznym.

Energoterapia

Energoterapia

Jedna z odmian medycyny niekonwencjonalnej, opierająca się na właściwościach energetycznych energoterapeuty, jego wiedzy i umiejętności pracy z ludźmi. 

Eenergoterapia polega na odblokowywaniu kanałów energetycznych w organizmie człowieka ( w medycynie chińskiej owe kanały nazwane są meridianami), co umożliwia organizmowi powrót do homeostazy i samozwalczania choroby. Terapia taka nie zastępuje medycyny akademickiej, wspomaga procesy zdrowienia, jednak nie jest  panaceum na wszelkie dolegliwości. Istotą energoterapii jest  korygowanie zaburzeń energetycznych w polu bioplazmatycznym  człowieka – zwanym aurą – za pomocą strumienia  energii. Zgodnie z teorią, ludzka aura zawiera 7 warstw. Warstwy te są odpowiedzialne za stan zdrowia fizycznego  i emocjonalnego, a co za tym idzie psychicznego. Wszelkie choroby somatyczne i psychiczne są odzwierciedlone i widoczne w ludzkiej aurze. Energoterapeuta nie leczy i nie diagnozuje w sensie medycznym, tylko lokalizuje zaburzenia  energetyczne w ciele człowieka, z nadmiaru oczyszcza, niedobory uzupełnia, usprawnia przepływ energii i harmonizuje. Tak więc energoterapia to całokształt bezinwazyjnych, całkowicie zdrowych, naturalnych metod oddziaływania na organizm, mających na celu eliminację stanu chorobowego, przywrócenie sprawności fizycznej poszczególnych narządów drogą wyrównania bioenergetyki człowieka.

 

 

energoterapia forum energoterapia uzdrawianie energoterapia wikipedia bioenergoterapia uzdrawianie energoterapia reiki energoterapia pl energoterapia lewandowski

 

W Polsce działa obecnie 50 – 70 tysięcy różnego rodzaju „uzdrowicieli”. Powstały centra medycyny naturalnej, ośrodki medycyny alternatywnej itp. Ta działalność wzbudza spore zainteresowanie. Niezwykłość, tajemniczość, pozornie szybkie efekty „terapii” pociągają również ludzi deklarujących się jako wierzący w Chrystusa.

 

Pewien misjonarz, który po latach powrócił do Polski, nie mógł się nadziwić, jak w kraju o 1000-letniej chrześcijańskiej tradycji może kwitnąć coś, z czym on zmagał się w Afryce – tzn. szamanizm i magiczne uzdrowicielstwo. Jeden z egzorcystów archidiecezji katowickiej mówi, że na każde dziesięć osób, nad którymi się modli, dziewięć było u bioenergoterapeuty czy innego „uzdrowiciela”…

 

Jaki duch?

 

Cierpiący na jakieś dolegliwości, zachęceni jeszcze przez kogoś innego, „komu pomogło”, czasami zdesperowani, udają się do tzw. energoterapeuty. Przychodzą, żeby uzyskać pomoc, i dlatego ufnie otwierają się na to, co „terapeuta” mówi i robi. „Uzdrowiciel” nakłada przeważnie ręce na swego klienta i przekazuje mu – jak tłumaczy – „uzdrawiającą energię”. Jest kanałem dla energii „płynącej z kosmosu”. Nikomu się jeszcze nie udało naukowo zbadać, co to za energia i czy jest to w ogóle energia. Wierzy się po prostu w słowo „uzdrowiciela”. Bardziej wierzy się i ufa jemu niż Bogu… Katechizm Kościoła Katolickiego, omawiając I przykazanie Dekalogu, stwierdza: „Wszelkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności” (2117).

Ludzie mówią, że nawet sam Pan Jezus uzdrawiał chorych przez nałożenie rąk. Podobnie apostołowie. Prawdą jest, że Jezus czyni cuda również dzisiaj, a tym, którzy w Niego wierzą, może udzielić charyzmatu uzdrawiania mocą Ducha Świętego. Święty Paweł pisze o charyzmacie uzdrawiania w Pierwszym Liście do Koryntian (12, 9). Jezus udziela tego daru ze względu na dobro całej wspólnoty Kościoła. Osoba obdarowana tym charyzmatem jest tylko pośrednikiem mocy Ducha Świętego, a uzdrowienia są znakami Bożej obecności i Bożego działania.

Powstaje pytanie, czy również bioenergoterapeuci przekazują Ducha Świętego i uzdrawiają Jego mocą. A może chodzi o jakiegoś innego ducha? Niewidzialna dla ludzkich oczu rzeczywistość duchowa jest niezwykle różnorodna. Różne są duchy: dobre i złe, Duch Święty – ale i szatan, anioły i demony. Pismo św. mówi również na przykład o duchu obłędu (Iz 19, 14), nierządu (Oz  4, 12), kłamstwa (1 Krl 22, 23), fałszu (1 J 4, 6) oraz innych.

Wierzący ma być świątynią Ducha Świętego. On powinien zamieszkiwać we wnętrzu osoby, kierować nią, inspirować ją, dawać jej światło. Ale człowiek może też być miejscem przebywania i zamieszkania – za własnym przyzwoleniem – duchów złych, mniej czy bardziej złośliwych, które kierują jego myślami i czynami, dręczą go i niszczą na różne sposoby, bo taka jest natura złych duchów. Siedem wyrzucił Pan Jezus z Marii Magdaleny (Mk 5, 1-16), a z opętanego gadareńczyka cały legion (Mk 5, 1-6).

 

Mocą demonów

 

Trzeba pamiętać, że rzeczy niezwykłe, spektakularne (w tym również pozorne uzdrowienia) mogą się dokonywać mocą demonów. Opisują taki przypadek Dzieje Apostolskie: „Pewien człowiek imieniem Szymon, który dawniej zajmował się czarną magią, wprawiał w zdumienie lud Samarii i twierdził, że jest kimś niezwykłym. Poważali go wszyscy od największego do najmniejszego: »Ten jest wielką mocą Bożą« – mówili. A liczyli się z nim dlatego, że już od dość długiego czasu wprawiał ich w podziw swoimi magicznymi sztukami” (Dz 8, 9-10). Szymon uprawiał czarną magię, czyli wszedł w kontakt z szatanem. Szatan przez niego czynił rzeczy wprawiające w zdumienie. Ludzie łatwo dali się wprowadzić w błąd. „Ten jest wielką mocą Bożą” – mówiono o kimś, kto działał mocą szatana.

Czy i obecnie nie popełnia się czasami tego samego błędu? Łatwo zwłaszcza wtedy o taką pomyłkę, kiedy w gabinecie „uzdrowiciela” wisi krzyż albo święty obrazek. Diabeł jest bardzo przebiegły. A i sam „uzdrowiciel” może zostać przez niego oszukany i uważać, że jest kimś niezwykłym, nawet wybranym przez Boga. Bardzo łatwo uwierzyć w taki podszept kusiciela. „Uzdrawianie” daje poczucie wielkiej władzy nad losami drugiej osoby. „Uzdrowiciel” staje się jak Bóg.

Ciekawe świadectwo daje o. Joseph-‑Marie Verlinde, obecnie kapłan, w młodości oddany uczeń pewnego hinduskiego guru, a później znany w Belgii energoterapeuta: „Będąc w stanie mediumicznej pasywności, pozwalałem diabłu posługiwać się mną. Nie byłem opętany, bo w czasie tych wszystkich praktyk okultystycznych uczestniczyłem codziennie we Mszy św., dużo czasu poświęcałem na adorację, modliłem się na różańcu i wykonywałem wszelkie znane mi pobożne praktyki, a jest to niemożliwe, gdy ktoś jest opętany”.

Ojciec Joseph-Marie wspomina, że gdy pojawiły się wątpliwości, czy odkryte przez niego zdolności uzdrowicielskie pochodzą od Boga, znajomi przekonywali go, że nie może być inaczej, bo przecież pomaga ludziom. Pełne uwolnienie od wpływów demonicznych nastąpiło u niego po dziewięciu latach modlitw i egzorcyzmów. Wtedy stwierdził, że utracił zdolność „uzdrawiania”.

„On mi pomógł. Byłam chora, jestem zdrowa” – słyszy się czasami opinię. Ale takie świadectwo nie jest dowodem, że „uzdrowiciel” rzeczywiście pomógł. Ojciec Joseph-Marie Verlinde wraz z zespołem naukowców z uniwersytetu w Lyonie przez dłuższy czas badał ludzi, którzy poddali się energoterapii. Odkryto następujące prawidłowości:

Zdarzało się, że osoby, które poczuły się uzdrowione, po jakimś czasie zapadały na inne, groźniejsze choroby. Znane są przypadki zgonów bezpośrednio po „terapii”. (W nocy po telewizyjnym seansie znanego rosyjskiego uzdrowiciela Anatolija Kaszpirowskiego, 8 października 1989 r., zmarło w Moskwie 4 razy więcej ludzi niż w inne dni. Przypadek?).

Zaobserwowano negatywne skutki psychiczne energoterapii: niepokój, lęki, depresje, myśli samobójcze, kłótliwość, agresję itp.

Zaobserwowano również negatywne skutki duchowe: natarczywe myśli bluźniercze, zaniedbanie modlitwy i innych praktyk religijnych, niechęć do sacrum, dręczenia demoniczne itp.

Aby faktycznie stwierdzić, jak skutecznie leczy ten czy ów „uzdrowiciel”, trzeba by przeprowadzić bardzo wszechstronne, wieloletnie badania, tak szczegółowe jak np. przy wprowadzaniu nowych leków na rynek. Niektórzy mają oficjalne pozwolenie na prowadzenie działalności, ale należałoby zapytać, czy zostało ono udzielone na podstawie solidnych badań naukowych, czy też jest po prostu rejestracją w celach podatkowych. „Uzdrowiciele” bowiem pobierają opłaty za swoje usługi, i to wcale niemałe. To także wiele mówiący fakt. Uzdrowienia, które widzimy na kartach Pisma św., nigdy się nie wiążą z jakąkolwiek zapłatą. Pan Jezus, dając apostołom władzę uzdrawiania, powiedział: „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10, 8). Czy możemy sobie wyobrazić św. Franciszka albo św. o. Pio taśmowo przyjmujących chorych i zatrudniających kasjera?…

Dzieje Apostolskie opisują inne znamienne wydarzenie związane z wyżej już wspomnianym Szymonem Magiem: „Kiedy Szymon ujrzał, że Apostołowie przez wkładanie rąk udzielali Ducha Świętego, przyniósł im pieniądze. »Dajcie i mnie tę władzę – powiedział – żeby każdy, na kogo włożę ręce, otrzymywał Ducha Świętego«. »Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą – odpowiedział mu Piotr – gdyż sądziłeś, że dar Boży można nabyć za pieniądze«” (Dz 8, 18-20).

Nie można kupić także Bożego daru uzdrawiania. Tymczasem w prasie i Internecie pełno wszelkiego rodzaju reklam kursów dla „uzdrowicieli”. Bardzo pociągająca to znowu pokusa. Oto w tydzień (często po ceremoniach inicjacyjnych, modlitwach guru i specjalnych rytuałach) można osiągnąć to, co lekarz po sześciu latach trudnych studiów. A zarobić można nawet w ciągu jednego dnia tyle, ile on zarabia przez miesiąc. Takie kursy bywają zwykłym oszustwem – i nawet lepiej, jeśli nim są. Gorzej natomiast, jeśli uczestnik kursu staje się prawdziwym magiem lub szamanem, czyli narzędziem i kanałem złych duchów.

 

Co robić w chorobie?

 

O tym, co ma robić uczeń Chrystusa w chorobie, mówi Pan Bóg chociażby w trzech poniższych fragmentach Pisma św.: „Synu, w chorobie swej nie odwracaj się od Pana, ale módl się do Niego, a On cię uleczy. Usuń przewrotność – wyprostuj ręce i oczyść serce z wszelkiego grzechu! Potem sprowadź lekarza, bo jego też stworzył Pan, nie odsuwaj się od niego, albowiem on jest ci potrzebny…” (Syr 38, 9-12); „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie…” (Jk 5, 14-15); „Wtem jakaś kobieta, która 12 lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: »Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa«. Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: »Ufaj, córko, twoja wiara cię ocaliła«. I od tej chwili kobieta była zdrowa” (Mt 9, 20-22).

Trzeba prosić o uzdrowienie w ufnej i wytrwałej modlitwie. Również inni, szczególnie kapłani, powinni modlić się o zdrowie chorego. Pan Jezus uzdrawia w sakramentach. W sakramencie pokuty, czyli spowiedzi, ponieważ choroba może być spowodowana grzechem (mówi o tym również J 5, 14). Dlatego potrzebne jest nawrócenie. Sakrament chorych został specjalnie ustanowiony – jak sama nazwa wskazuje – dla uzdrawiania i umacniania chorujących. W Eucharystii zaś każdy dotyka Jezusa bardziej wyraźnie niż kobieta cierpiąca na krwotok, ale trzeba wierzyć (kiedy słabnie wiara w Chrystusa, zaczyna się wierzyć w byle co – zauważył ktoś słusznie). Pan Bóg daje nam lekarzy, abyśmy u nich szukali uzdrowienia. Lekarzy – a nie magów i czarowników. Magia została wielokrotnie potępiona na kartach Pisma św.

 

Wychodzenie z problemu

 

Co zrobić, jeśli ktoś korzystał z tzw. medycyny niekonwencjonalnej i w ten sposób być może uwikłał się w okultyzm? W okultystyczne związki można wejść nieświadomie, tak jak nieświadomie można zarazić się zakaźną chorobą. Mniej będzie tej nieświadomości, jeśli będziemy się starać o pogłębianie swojej świadomości zagrożeń duchowych, na przykład przez lekturę prasy i książek katolickich. Czytelnictwo nabiera dzisiaj ogromnego znaczenia. O niebezpieczeństwach okultyzmu nie mówi się ani nie pisze w ateistycznych mediach, ale przeciwnie – nawet się go tam propaguje.

Jeżeli ktoś był u bioenergoterapeuty itp., powinien wyznać to w sakramencie pokuty (który jest skutecznym egzorcyzmem), zwłaszcza jeśli dostrzega u siebie jakieś niepokojące objawy. Powinien wtedy wyrzec się zła w prostych słowach, np.: „Wyrzekam się szatana i wszelkich związków okultystycznych, jeśli takie łączą mnie z kimkolwiek. Oddaję się Jezusowi, który jest moim Zbawicielem i Panem”.

Korzystanie z różnych praktyk tzw. medycyny niekonwencjonalnej niesie ze sobą spore niebezpieczeństwa fizyczne, psychiczne i duchowe. Myślenie: „Jeżeli nie pomoże, to nie zaszkodzi” – okazuje się czasami fatalną pomyłką.

 

  1. Wojciech Mainka OFM

Energoterapeuta

Energoterapeuta
Wszystkim tym, którzy w poszukiwaniu uzdrowienia, nieświadomie uwikłali się w duchowe sidła, które zwodząc złudnym dobrem, oddzielają ich od prawdziwego źródła Życia, od Prawdy która wyzwala. 
    Energoterapeuci
  • Energoterapia
  • Bioenergoterapia
  • Bioenergoterapeuta Ryszard Bąk Energoterapeuta Energoterapeuta Bąk
  • Energoterapeuta energoterapeuta wikipedia energoterapeuta forum
  • energoterapeuta kraków energoterapeuta bąk energoterapeuta
  • nowak energoterapeuta trębaczewski energoterapeuta gdańsk energoterapeuta bak

 

 Duchowe ścieżki

            Pisząc to świadectwo chciałabym na początku podziękować mojej mamie i wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym, bez których wsparcia  modlitewnego i otrzymywanego przez nich słowa poznania, które mnie prowadziło, nie mogła bym stawić czoła czekającym mnie tam wyzwaniom, ani odkryć tajemnicy ukrytej za uzdrawiającą energią kosmiczną. W świadectwie tym nie chciałabym nikogo przedstawić w negatywnym świetle, ale chciałabym dzieląc się moim doświadczeniem rzucić światło na zjawisko tak powszechnej energoterapii.

            Z państwem N po raz pierwszy spotkałam się 26 maja 2001r., znalazłam się tam poprzez znajomą, która po przeczytaniu w gazecie ogłoszenia o możliwości pracy, przyszła do mnie z prośbą bym pojechała z nią do Niemiec, gdyż ona nie znając dobrze niemieckiego bała się sama jechać. Ponieważ nie umiałam odmówić, postanowiłam że pojadę z nią tylko na spotkanie kwalifikacyjne, z nadzieją że dalej sobie poradzi. Zdziwiłam się, gdy ze wszystkich kandydatek jako jedyna zostałam wybrana właśnie ja(!), do pracy w charakterze gospodyni domowej u rodziny N, mimo braku mojego w tym doświadczenia. Państwo N widząc moje niezdecydowanie, gdyż to nie ja byłam zainteresowana tą pracą, tylko moja znajoma, bardzo mnie namawiali bym przyjęła ich ofertę, proponując mi czas do zastanowienia się, do następnego dnia.

            Ponieważ moje życie oddałam Bogu, postanowiłam sama nie podejmować decyzji i udałam się do pewnej osoby z mojej wspólnoty, prosząc o modlitwę w intencji rozeznania czy rzeczywiście powinnam tam jechać. Osoba ta po niedługim czasie przyniosła mi zapisane na kartce słowa, które po krótkiej modlitwie otrzymała: ,,bym przyjęła każdą pracę  i pracowała tak jakbym dla samego Boga pracowała”. Następnego dnia znalazłam się w maleńkiej osadzie w północno-zachodniej części Niemiec, u mieszkającej tam z dwójką  dzieci polskiej rodziny, gdzie przyjaźnie przywitały mnie dwa psy i kot. W czasie podróży dowiedziałam się że państwo N od ośmiu lat służą Bogu, na co ja zaskoczona odpowiedziałam że ja też(!), należąc od jakiegoś czasu do Odnowy w Duchu Świętym. Powodem dla którego wybrali właśnie mnie okazała się świetlista aura, którą widzieli u mnie, a która – jak sądziłam – pochodziła od Ducha Świętego. A ponieważ są ludźmi poszukującymi dróg rozwoju duchowego byli bardzo zainteresowani tą świetlistą aurą i otrzymaniem Ducha Świętego.

Energoterapia. Podręcznik

Na naszych oczach w medycynie zachodniej rodzi się nowe podejście do zdrowia i choroby: energoterapia. Do rąk czytelników trafia unikalne na rynku polskim opracowanie tego zagadnienia, które zawiera m.in.:
– kompleksowe i merytoryczne omówienie pojęcia energii w kontekście leczenia i zdrowia człowieka w oparciu o najnowsze odkrycia fizyki kwantowej;
– szczegółowe przedstawienie nowego podejścia do rozumienia, czym jest choroba, i jak ją skutecznie leczyć, a nie usuwać tylko jej objawy;
– omówienie zasady działania rezonatorów biofotonowych – urządzeń nowej generacji specjalnie zaprojektowanych do energoterapii;
– badania autora nad skutecznością energoterapii i rezonatorów biofotonowych.

`Wszystko jest jakąś formą energii i musimy użyć tylko wyobraźni, aby człowieka i wszystko, co go otacza, zobaczyć właśnie w formie przepływu energii. Obecnie ludzkość, a w szczególności nauki biologiczne, nie mogą już postrzegać człowieka jako maszyny. Postępy fizyki są już na tyle głębokie, że chowanie głowy w piasek przez medyczne autorytety dłużej nie może być tolerowane. Potrzebujemy nowego paradygmatu w medycynie, aby mogła ona w pełni służyć ludziom. Tzw. medycyna oparta na faktach (ang. EBM – evidence based medicine) nie zdaje egzaminu. Bo dzięki niej możemy tylko weryfikować, na co wydać pieniądze`. (Wstęp, s. 9)

            Na początku wszystko w ich domu raziło mnie; amulety, karty tarota, wahadełko…itp, gdyż wiedziałam z modlitw o uzdrowienie, że to nie podoba się Jezusowi. Ich z kolei raziła moja wiara lecz jak mówili, usłyszeli podczas spaceru głos że ,,mają mnie nie zmieniać”. Pomogli mi znaleźć kościół , najbliższy był w odległości 14km., i pożyczyli mi rower bym mogła tam jeździć. Gdy po Mszy św. 01.06.2001r., usłyszałam głos: ,,Traktuj ich jak Moich przyjaciół”, zaakceptowałam ich z tym wszystkim czym się zajmowali i przestało mnie to już tak bardzo razić.

            Zastanawiało mnie tylko do czego służą te dziwne, różnej wielkości piramidy, skonstruowane z metalowych rurek i porozstawiane wszędzie po całym domu?. Również w ogrodzie stała duża piramida, do której można było wejść. Wyglądały jak konstrukcje bez zabudowanych ścian bocznych, w których po przyjrzeniu się można było dostrzec, że w większą piramidę wbudowana była mniejsza piramida odwrócona podstawą ku górze, na której to podstawie z przeźroczystej płytki stawiano krople Bacha do naenergetyzowania.

             Nachodziły mnie myśli że to całkiem inna moc, niż ta której Duch Święty udziela we wspólnotach Odnowy Charyzmatycznej do posługi w modlitwie o uzdrowienie. Zaskakujące było dla mnie również to, że państwo N, podobnie  jak w Odnowie Charyzmatycznej otrzymują światło, odnośnie problemu czy choroby danej osoby, by udzielić jej odpowiednich leków energetyzowanych czy innych zaleceń.            W odpowiedzi na nurtujące mnie myśli, zostałam poinformowana przez państwo N, że piramidy te ściągają energię kosmiczną oczyszczającą atmosferę i uzdrawiającą świat, oraz że ta energia z piramid jest w nich, stąd mają oni moc uzdrawiania ludzi i że sam Bóg dał im swoją moc!.

            Już w pierwszych dniach odkryli moje problemy zdrowotne i chcieli mnie leczyć, gdyż mówili, że usłyszeli od ich boga słowa: ,,Dziecko przyszło po zdrowie”. I gdy przez dłuższy czas upierałam się że mnie leczy Bóg na Mszy świętej, powiedzieli; Dobrze(!), masz tydzień czasu! Jak mnie Bóg nie uzdrowi w Kościele, to będą mnie jeszcze uzdrawiać w piramidzie i kroplami Bacha, a jak to nie pomoże, to będę musiała wrócić do Polski, gdyż oni nie mogą wytrzymać z moimi lękami, ponieważ je odczuwają i męczy ich mój lęk przed nimi. Usłyszałam wtedy cichutko ,,zgódź się” i przez następne dni szturmowałam modlitwami Pana Boga w Kościele, prosząc by mnie uzdrowił przed upływem wyznaczonego czasu. Po czterech dniach, pan N powiedział bym się już nie modliła do końca umówionego tygodnia, bo przeszłam już na wyższy poziom. Mówił, że podczas medytacji widział mnie modlącą się w Kościele jakby w słupie światła. Pan Bóg uzdrawiał mnie w święto Przemienienia Pańskiego. Czułam się jak odrodzona, zdrowa i uwolniona od lęków. Pan wkładał też, w moje serce swoją miłość do domowników, gdyż jednym z ich warunków było, bym zajmowała się domem z miłością i troską. Jednak po upływie wyznaczonego mi tygodnia, pan N oznajmił, że usłyszał głos przy piramidzie: ,,że jestem już gotowa i że mogę pracować, a reszta mojego uzdrowienia zależy od mojej pracy nad sobą”. I w ten sposób ktoś inny przywłaszczył sobie to, co uczynił mój Bóg w Kościele.

            Na początku państwo N nie pozwolili mi się za nich modlić, twierdząc że nie chcą bym moją modlitwą nimi manipulowała. Modliłam się więc ogólnie za wszystkich ludzi, jak mnie prowadził Pan. Moi pracodawcy natomiast, sami często przekraczali granice które mi postawili, modląc się o mnie do ich boga i próbując różnymi sposobami wpływać na mnie swoją duchowością i mocą. Już drugiego dnia, podczas rozmowy wstępnej, pan N wyciągnął rękę na wprost mnie i zaczął wysyłać energię, gdy wyczułam że to coś negatywnego i w duchu powiedziałam stanowczo; w Imię Jezusa łamię tę moc!… to ręka mu natychmiast opadła. Nowe miejsce w którym się znalazłam, napawało mnie dziwnym uczuciem, miałam wrażenie jakby coś kryło się za różnymi sprzętami i symbolami obcych kultów, przeczuwałam obecność ukrytych za tym duchowych mocy, i gdy w spontanicznej modlitwie zapytałam Pana Jezusa czy będziemy wyganiać złe moce (?), usłyszałam odpowiedź: ,,Jeszcze nie, najpierw musimy zdobyć ich serca”.

            Podczas mojego pobytu w tamtym miejscu, moja mama, wraz ze wspólnotą Odnowy modlili się o mnie i od czasu do czasu mama dzwoniła i przekazywała mi otrzymywane przez nich na modlitwie słowa, które mnie prowadziły. Już po dwóch tygodniach moich nieudolnych prób ewangelizacji, we wspólnocie ktoś otrzymał dla mnie słowo że Pan mnie posłał i jestem tam potrzebna. Pan mówił: ,,Ma mówić nie o Mnie, jaki jestem, tylko; ile dla niej znaczę, jak Mnie kocha, z wyczuciem, krok po kroczku”. W tamtym czasie rzeczywiście mówiłam im o Bogu, jaki jest; że jest miłością i że jest Ojcem, itp. Oni natomiast informowali mnie, że ich bóg jest taki sam, i też jest ojcem! Lecz gdy zaczęłam otrzymane słowa wprowadzać w życie, to pani N mówiła do męża: ,,Dlaczego mamy ją uwalniać od Jezusa skoro ona Go tak kocha?”. Gdyż państwo N, w swojej pracy terapeutycznej, zajmowali się również uwalnianiem ludzi z więzów Kościoła Katolickiego w przekonaniu że Kościół to czarna, negatywna siła, i że zrywanie tych więzów wspomaga skuteczność ich terapii. Starali się jednak postępować z miłością, gdyż przykazanie miłości bliźniego było fundamentem na ich duchowej ścieżce. Cała rodzina wydawała mi się być przykładem miłości  i zrozumienia. Nie można byłoby nic im zarzucić, gdyby przestrzegali 1-wszego przykazania.

            W pierwszych dniach zaczęłam odkrywać, że czytają moje myśli, gdyż wyczuwałam ich reakcję na nie. Uderzyło mnie też to, że odpowiadali na moje myśli, zanim je wypowiedziałam. Gdy np. pomyślałam że Msza z modlitwą o uzdrowienie mogłaby pomóc ich synowi, to ku mojemu zaskoczeniu usłyszałam odpowiedź pani N: ,,To mu nie pomoże to wada wrodzona serca”. Otwarcie mówili o swoich zdolnościach telepatycznych, opowiadając jak zaskoczeni tym ludzie reagowali. Poinformowali mnie, że myśl jest energią i można ją przechwycić. Opowiadali też o innych nadprzyrodzonych zdolnościach, które wykorzystują w pracy zawodowej:

            Pani N jest wróżką i prowadzi sesje terapeutyczne, odczytując zawiłe problemy ludzkich istnień i ich przyczyny z kart Tarota. Medytując te karty otrzymuje wgląd w ludzkie wnętrza i w przeszłość ludzi, by zgodnie z natchnieniami które otrzymuje, prowadzić duchowo ludzi. Posiada też dar odczytywania ze zdjęcia lub rzeczy osobistych, informacji o danej osobie, ma dar pisma automatycznego i jest medium, przez które przemawia jakaś istota duchowa. Swoje  nadprzyrodzone zdolności wykorzystuje w pracy terapeutycznej w celu przebudzenia ludzi do życia duchowego. Razem z  mężem mają zdolności widzenia kolorów aury i innych bytów duchowych. Opowiadali, że widują istoty duchowe przechadzające się u nich w ogrodzie, które nazywają ,,duszkami przyrody”. Opisywali je, że mają czerwone oczy i kopytka, i że są nieszkodliwe, (myślę że pasuje to do opisu demonów). Opisywali też istoty, które widzieli w mojej aurze: wysoko rozwiniętą Istotę duchową, Mnicha w pokrwawionych szatach, czasami Jezusa z wyciągniętą przed siebie prawą ręką i inną Osobę w Chwale.

            Zauważyłam dziwne rzeczy dziejące się w domu; zaczęłam słyszeć jakby na głos własne myśli, i to akurat te, które nie były zbyt dobre, co dawało mi możliwość pracy nad sobą. Według państwa N, piramida oczyszcza nie tylko atmosferę, ale również ludzi. W domu powietrze zdawało się być tak czyste, że myśli moje i innych stawały się słyszalne. I tak jak oni bez trudu odczytywali moje myśli, i odpowiadali mi na nie, tak i mnie po jakimś czasie zdarzało się słyszeć ich myśli czy odczuwać ich emocje na sobie, co było całkiem niezamierzone. Czasem odczuwałam ich reakcję na moje myśli, a czasem wydawało mi się jakbym słyszała ich rozmowę, czy całe potoki myśli nie będąc nawet w tym samym pomieszczeniu. Słyszałam to jakby wewnętrznie.

            W pracy do której mnie zatrudniono (przygotowywanie posiłków), zaczęły mi się nasuwać natrętne myśli, połączone z uczuciem plucia do naczyń, co bardzo utrudniało mi pracę, powodując stres związany z walką duchową z zaskakującymi mnie myślami. Zaczęły mi się one pojawiać od pierwszego spotkania z państwem N. Dodatkowo krępujące było to, że pani N wyczuwając te myśli, odruchowo odsuwała np. szklankę. Byłam tym zdruzgotana. Gdy poskarżyłam się w modlitwie Jezusowi dlaczego daje mi te myśli, skoro przysłał mnie tu do gotowania?, Pan pokazał mi że nie pochodzą one od Niego.

            Podczas pobytu państwa N w Pirenejach zmagałam się bezskutecznie z jakimiś siłami, które chciały mnie zniszczyć wciskając mi w głowę najrozmaitsze ohydne myśli i natręctwa, a ja nie miałam siły się modlić. Tym bardziej krępujące było to, że oni z łatwością przechwytywali moje myśli nawet na dużą odległość. Płakałam z bezsilności. Oni natomiast po swoim powrocie, jakby wiedząc o wszystkim z wielkim zatroskaniem pytali, czy wszystko już u mnie w porządku? Pani N powiedziała, że modliła się o mnie do Horusa (egipskie bóstwo), i pokazał jej że: ,,Muszę mieć te cierpienia, gdyż jestem niebezpieczna dla świata, swoją bezmyślną modlitwą, która ma dużą moc mogę zmieniać karmę i przeznaczenie ludzi czyniąc im szkodę”. Nie miałam wątpliwości z jakiego źródła pochodzą te słowa. Zaczęłam też widzieć związek między moimi trudnościami w modlitwie, a ich modlitwą za mnie do ich boga.

            Któregoś dnia miałam widzenie. W świetle Ducha Świętego ujrzałam walkę Jezusa z jakimś duchem w kosmicznych wymiarach. Zobaczyłam siebie, panią i pana N, jak mali byliśmy na Ziemi, w obliczu tak ogromnej rzeczywistości, która po chwili ukazała się moim oczom. Ponad nami ujrzałam dwa potężne, rozpościerające się w głąb przestrzeni kosmicznej duchy; Ducha Jezusa i innego ducha które walczyły ze sobą nad nami… , zobaczyłam że w jakiś sposób przynależeliśmy do tych duchów; ja do Jezusa, a oni do tego drugiego ducha i będąc ich maleńkimi narzędziami nosiliśmy je z sobą gdziekolwiek się przemieszczaliśmy.

            Po upływie dwóch miesięcy, pani N, ku mojemu zdumieniu sama poprosiła o modlitwę! Pozwoliła mi bym modliła się o nią, pod warunkiem że będę się modlić tylko i wyłącznie o jej Oświecenie. Po dwóch dniach, ktoś przemówił do pani N w nocy, wydając dyspozycję odnośnie mojej pracy; ,,Miałam przejąć całkowicie gotowanie z miłością i troską i miałam uczyć się troszczyć o kwiaty podlewając je odpowiednio…”. Od razu rozpoznałam w tym działanie Pana! Krótko po tym odczułam jak kwiatom jest ciasno w zachwaszczonym ogródku i gdy wyplewiłam go, kwiaty odpowiedziały zaskakująco szybkim i pięknym wzrostem. Ku wielkim zaskoczeniu państwa N, gdyż oni uważali że to piramida sprawia że wszystko w ogrodzie rosło większe i piękniejsze. Tymczasem wystarczyło odchwaszczenie ogródka, a Pan dał trzykrotnie większy wzrost. Innym razem gdy odłamał mi się kwiatek lawendy i włożyłam go do wody, to ku zdziwieniu pani N wypuścił korzenie i można go było posadzić. Natomiast gdy ona, nazrywała kwiatków lawendy, to mimo że dodała ukorzeniacza, żaden nie wypuścił korzenia. Myślę, że Pan chciał pokazać przez to, że to On jest życiem i Duchem ożywiającym, a nie jakaś energia z piramidy. Również ich zwierzęta dziwnie lgnęły do mnie. Ich suczka, zamiast szukać schronienia w piramidzie, gdyż państwo N uważali, że piramida posiada siłę ochraniania od wszelkich złych mocy, szukała schronienia jakby w moim cieniu, kładąc się często przy mnie gdziekolwiek pracowałam, ku wielkiemu zaskoczeniu pana N. Pan Bóg przemawiał do nich przez to, w co oni wierzyli, gdy np. wierzyli że boskie działanie piramidy przyciąga do piramidy małe czarne muszki, to w moim pokoju za szkłem z obrazkami Jezusa i Matki Bożej odnajdywali mnóstwo powciskanych małych czarnych muszek.

            Z upływem czasu, moje przekonania religijne były powodem nowych trudności. Moi pracodawcy chcieli bym myślała pozytywnie o tym co oni robią, gdyż twierdzili, że moje myślenie wpływa niszcząco lub budująco na ich pomyślność, że tak działa piramida. Trudno było mi cokolwiek ukryć przed nimi, mieli jakiś wewnętrzny wgląd w moje myśli. Przeszkadzało im moje negatywne nastawienie do amuletów, Tarota i wielu rzeczy którymi się zajmowali, a które sprzeciwiały się przykazaniom Bożym. Pani N długo rozmawiała telefonicznie z moją mamą, by mnie przekonała, abym myślała dobrze o ich pracy. Przecież  uznanie, że to co robili było dobre, było zaparciem się przykazań podanych w Biblii (Pwt 18,10-12; Wj 20.3 i Kpł 19.31). Z tego powodu były ciągle konflikty między nami, po każdym konflikcie byłam prawie zawsze o włos od utraty pracy.

            10 sierpnia 2001r., wybuchł konflikt o Tarota. Państwo N powiedzieli, że mam przyjąć sercem, że Tarot jest dobry i pochodzi od Boga, ze względu na lojalność dla ich pracy, nie negować go wewnętrznie, albo spakować się i wracać do Polski. Przecież przyjęcie w sercu, że Tarot jest dobry i pochodzi od Boga, było zaparciem się mojego Boga i jego przykazań, było jakby wyrwaniem mi z serca czegoś, co stało się częścią mnie samej, mojej wiary. Trzy dni później traciłam pracę, bo nie uznałam, że Tarot jest od Boga. Gdy oznajmiłam, że nie jest od Jezusa, pan N odpowiedział: ,,że Tarot nie jest od Jezusa ale od boga, który ogarnia cały świat”, usłyszałam wtedy w duszy: ,,Ciemności ogarniają świat” (por. Iz 60.2). Miałam piętnaście minut na spakowanie się i opuszczenie ich domu. Pakując się rozpaczliwie prosiłam Ducha Świętego, aby coś wymyślił. Cały świat mi się walił bo nie wypełniłam zadania do którego Bóg mnie tu przysłał, prosiłam o deskę ratunku. Gdy po jakiejś chwili usłyszałam: ,,Skrusz się”, byłam pewna że Duch Święty coś uczyni.

            Państwo N przyszli dopiero po godzinie sprawdzić czy się już spakowałam. Opóźnienie tłumaczyli tym, że do ich domu wleciała chmara wielkich czarnych much, mimo zabezpieczeń z siatki na oknach i drzwiach, i musieli się najpierw z nimi rozprawić. Gdy wchodzili do pomieszczenia, w którym się znajdowałam, mieszkałam bowiem oddzielnie w domku w ogrodzie – razem z nimi wbiegły również ich psy i przykleiły się do mnie. Jeden położył łeb na moich kolanach, wlepił wzrok w panią N i patrzył na nią prosząco. Państwo N najwyraźniej już mnie nie chcieli, jednak patrząc na reakcję swych ukochanych stworzeń  – przywiązywali bowiem dużą wagę do zachowania zwierząt – zaczęli ustalać warunki pod jakimi mogłam u nich pozostać. Jednym z warunków było, że miałam korzystać z piramidy i kropli Bacha. Po ich wyjściu,  usłyszałam w sobie modlitwę Ducha Świętego: ,,Dzięki Jezu za Twój Krzyż…”.

            W domu była duchowa walka, albo ja byłam osłabiona duchowo i nie miałam siły się modlić, a gdy to pokonywałam 5-oma kamieniami Matki Bożej z Medjugorie (modlitwa, post, Pismo św., Eucharystia, spowiedź), to oni słabli, i tak na przemian. Pani N nosiła karty Tarota przy sobie i o wszystko pytała kart, wchodziła też do piramidy i nasłuchiwała, ćwiczyła Jogę medytując, wsłuchiwała się jak twierdziła w boga, ,,pragnąc by jej wola była tym co jest wolą boga”. Pewnego razu pan N powiedział mi, że ,,jakieś zło” ich męczy, i że to jest związane z ich ,,domem”. Z tego powodu postanowiłam zamówić Mszę św. ,,O uwolnienie ich domu od zła”.

            Msza święta. odbyła się 15 sierpnia 2001r., w święto Wniebowzięcia Matki Bożej. Tego dnia państwo N skręcali się, coś ich gniotło w brzuchu i nie wiedzieli dlaczego. W panice pojechali na Kamienne Kręgi (miejsca jakiejś mocy), aby naładować się tam mocą, szukali odpowiedzi… Próbowali korzystać z pisma automatycznego, ale nic im nie wychodziło. Szukając przyczyny swego złego stanu, rozłożyli karty Tarota przy mnie. Karty powiedziały im o mnie, że jestem zapieczętowana, że jakieś przysięgi Bogu złożyłam. Przeszkadzało im to, chcieli bym złamała te przysięgi. Przypomnieli mi o drobnym, prawie zapomnianym przeze mnie wydarzeniu; że kiedyś na modlitwie wstawienniczej wyrzekałam się Jogi. Stwierdzili, że to że wyrzekałam się Jogi, ma zły wpływ na nich, bo pani N ćwiczy Jogę, a ja ją w myślach neguję. Chcieli bym złamała to wyrzeczenie się Jogi, bym ze względu na lojalność dla ich pracy przyjęła sercem, że Joga i wszystko co oni robią jest dobre i pochodzi od Boga. Zaczęli naciskać na mnie, znowu traciłam pracę, miałam albo wyrzec się tych przysiąg, albo spakować się i wyjechać.

            Ratując się, by nie stracić pracy, ze względu na powierzone mi przez Boga zadanie, pod presją pani N powtórzyłam za nią słowa wyrzeczenia się przysiąg, które z naciskiem kazała mi za sobą powtarzać. Zadziałało to na mnie z mocą! W chwili wypowiadania tych słów poczułam w sobie duchową zmianę – stałam się jak gdyby duchowo ziemska. Rano zauważyłam, że natręctwa z którymi się tutaj ciągle zmagałam opuściły mnie i z tego powodu poczułam duchową ulgę. Dlatego gdy zadzwoniła mama z niepokojem w sercu, uspokajałam ją że czuję się dobrze.

            Zaraz następnego dnia, powiedzieli abym wchodziła do piramidy i korzystała z kropli Bacha, i przypomnieli mi warunki na które się zgodziłam, by móc u nich pozostać. Każde ich posunięcie było jakby precyzyjnie sterowane przez kogoś kto ich wewnętrznie prowadził, myślę że byli zmuszani do takiego postępowania, przez ducha który nimi kierował.

            Nie widziałam nic negatywnego w esencjach kwiatowych, jeśli nie byłyby poddawane energetyzowaniu. Nie wiedziałam wtedy że  wytwarzane są przy pomocy technik okultystycznych. Tłumaczono mi że krople Bacha to esencje kwiatowe powstałe w wyniku zanurzenia różnych kwiatów w naczyniach z wodą i wystawieniu ich na działanie słoneczne. Kwiaty te więdnąc w ten sposób miały  pozostawiać energię własną tego kwiatu w wodzie. Odpowiedni gatunek kwiatu miał mieć działanie uzdrawiające na odpowiedni rodzaj choroby. Nie wiedziałam też, co myśleć o tych dziwnych piramidach, w Piśmie świętym nic o nich nie znalazłam, ale państwo N pozwolili bym mogła w piramidzie modlić się na różańcu. Wierzyłam że Pan, skoro mnie tu przysłał, będzie mnie ochraniał.

            Podczas gdy byłam zajęta pracą pan N często wyciągał w moim kierunku rękę i wysyłał energię tak, bym tego nie zauważyła. Nawet żywność w lodówce, którą wszyscy spożywaliśmy, energetyzował pan N wysyłając w jej kierunku energię z rąk. Raz gdy bolała mnie głowa, pospiesznie przyszedł do mnie z lekarstwem: energetyzowanymi kropelkami Bacha (!), chcąc bym otworzyła buzię i spożyła je. Nie mogłam się sprzeciwić gdyż to był jeden z warunków, ale zaraz wijąc się w toalecie w strasznych konwulsjach, zwymiotowałam je! Ograniczyli mi też codzienne chodzenie do Kościoła na Mszę świętą, tylko do niedzieli, tłumacząc że jakiś Mnich, mnie do tego zmusza bym przyjmowała Komunię świętą – przyjęłam bowiem kilka razy Komunię św. w ich intencji.

            Sytuacja stawała się coraz trudniejsza, czułam że sama nie daję już rady, coś potężnego przybliżyło się do mnie i jakby chciało mnie pochłonąć, była to jakaś złowroga obecność. Stłumionym głosem by przypadkiem nikt nie usłyszał moich myśli, prosiłam przez telefon mamę by w Polsce przyjmowali Komunię świętą w mojej intencji – o pokonanie tego Zła.

            W tamtym czasie odczuwałam nasilenie telepatycznych zjawisk. Wewnętrznie czułam ich emocje i słyszałam ich myśli, jakbym słyszała je za duchową ścianą. Oni odbierali moje myśli i emocje, a ich myśli stawały się dla mnie słyszalne. Przenikały mnie one. Odczuwałam ich reakcję, gdy wyczuwali że przechwytywałam ich myśli. Wszyscy wzajemnie się przenikaliśmy, jakbyśmy byli zamknięci w jednym organizmie, umyśle czy sercu. Jakby we wnętrzu dziwnej piramidy, która sprawiała, że wszyscy wzajemnie się przenikaliśmy i słyszeliśmy wewnętrznie.

            W niedzielę 26 sierpnia 2001r. nikomu nic nie mówiąc, wyspowiadałam się ze złamania wyrzeczenia Jogi. A jednak pan N, jakby wiedząc o tym, powiedział do mnie z wyrzutem: ,,że im nie ufam, a biegnę do księdza do spowiedzi, zamiast ich słuchać”.

Moc modlitwy

            31 sierpnia 2001r. zadzwoniła mama z niepokojem w sercu, mówiąc że będąc na pielgrzymce w Medjugorie ktoś miał poznanie, że jakaś sekta chce mnie wciągnąć. Uspokajałam mamę, że czuję się dobrze, gdyż w tym czasie działanie piramidy sprawiało we mnie pozytywne odkrycia z przeszłości, bym coś zrozumiała i zmieniła to na lepsze. I żeby uspokoić mamę, poprosiłam ją, by poszła na modlitwę wstawienniczą, by pomodlili się nad mamą o mnie, zapewniając, że to ją na pewno uspokoi.

Dwa dni później, mama zadzwoniła przekazując mi otrzymane przez grupę modlitewną, słowa i wizję;  ,,Szłam w długiej spódnicy bardzo szybko, Pan mówił, że za szybko że mam zwolnić, iść tylko malusieńkimi kroczkami, jak niemowlę niepewnie stawiające kroki. Panu Bogu na nich zależy. Gdy wchodzę do piramidy i biorę krople energetyzowane mam prosić o osłonę Krwią Jezusa, tak by nie widzieli. Mam modlić się o osłonę zabezpieczenia przed ich zniewoleniami i cała grupa modlitewna miała się modlić o mnie bym nie uległa ich zniewoleniom”.

            Zrozumiałam, że z tą piramidą jest coś nie tak! Po niedługim czasie natrafiłam na artykuł o piramidzie, w którym przeczytałam że jakiś ,,Egipski bóg Horus kazał zbudować taką piramidę i rozprowadzać”. Twórca piramidy był przewodnikiem duchowym państwa N i choć mnie nigdy nie widział był bardzo zaniepokojony moim pojawieniem się w domu państwa N. Przypomniały mi się wtedy słowa, które otrzymałam na modlitwie wstawienniczej przed moim wyjazdem: ,,Ja Jestem Bogiem Jedynym, żywym i prawdziwym”. Kim był więc Horus który podawał się za boga? Jak echo rozbrzmiewały we mnie słowa z Księgi Izajasza 45.14  ,,inni bogowie nie istnieją”.

            We wtorek 4 września 2001., pracując obok piramidy w ogrodzie poczułam, że coś w środku piramidy nie lubi jak śpiewam pieśni chwalące Boga. W środę (spotkanie wspólnoty), czułam modlitwę całej grupy modlitewnej i jak z godziny na godzinę stawałam się coraz silniejsza. Opuszczały mnie wszelkie natręctwa i lęki. Po nowennie do Królowej Pokoju otrzymałam taki pokój w sercu, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Moje serce tkwiło w Pokoju Boga.

Sobota 8 września 2001r. Odkrycie w piramidzie!

            Porządkując koło piramidy Horusa ustawionej w pokoju gościnnym, poczułam czyjeś spojrzenie. Gdy obróciłam się, zauważyłam że patrzył na mnie ktoś z wnętrza piramidy. Zobaczyłam żywą istotę duchową. Był to duchowy byt, który nie miał ciała cielesnego, ale jako byt osobowy, miał żywe ciało duchowe; miał on głowę, ręce, tułów i siedział w piramidzie spoglądając na mnie. Ujrzałam że był on bytem stworzonym. W krótkim przebłysku światła, które przeniknęło piramidę ujrzałam, że ten duchowy byt wchodzi w krople Bacha, które są wstawiane do piramidy dla na energetyzowania i gdy ludzie spożywają te krople – w widzeniu zobaczyłam tłumy – duch ten wchodzi w nich i pozornie uzdrawiając zniewala. 

            Teraz wszystko stało się jasne, mieliśmy jeszcze jednego lokatora w domu. Zrozumiałam że energia ściągana przez piramidę, nie jest jakąś bezosobową uzdrawiającą energią kosmiczną , ale jest to moc należąca do ducha siedzącego w piramidzie. To duchowa istota manifestująca swoją moc. Stało się też jasne, kto jest dawcą tych wszystkich darów duchowych: widzenia chorób, uzdrawiania, widzenia różnych zdarzeń z przeszłości, telepatii, czytania ze zdjęcia, pisma automatycznego… i wszystkich innych pozazmysłowych zdolności państwa N.

            Państwo N, zwiedzeni przez ten duchowy byt, który podaje się za boga, oddali mu we władanie swe umysły, ciała, serca – całe swe zaangażowanie. Wszystko czym się zajmowali: uzdrawianie energią z piramid, terapie energetyzowanymi kroplami Bacha, dystrybucja piramid, terapie reinkarnacyjne, terapeutyczny Tarot, Joga, amulety, itp., było napełnione i kierowane tym duchem, a oni sami byli narzędziami w rękach tego ducha, który do nich mówił i który przemawiał przez nich do ludzi z którymi się spotykali. Będąc sami ofiarami, nieświadomi zła, wciągali w to duchowe zniewolenie masę ludzi. Wsłuchani w natchnienia tego ducha, stali się posłusznymi wykonawcami wszystkich jego poleceń. Uwierzyli mu zamiast uwierzyć Bogu. I jak mówi Pismo św.: ,,Stworzeniu oddawali cześć i służyli jemu zamiast służyć Stwórcy” (Rz 1.25).

            Ten duchowy byt wchodzi w ludzi zażywających krople energetyzowane w piramidzie i pozornie uzdrawiając, zniewala ich. Podobnie działa przez ręce energoterapeutów, czy przez otwieranie się na energię z piramid. I tak masa ludzi ulega duchowemu zniewoleniu, wchodzi na drogę rozwoju duchowego w tym duchu. Szukający uzdrowienia ludzie, nawet nie podejrzewają że spożywając krople energetyzowane w piramidzie, przyjmują żywą istotę, która wprowadzając się do ich wnętrza, bierze ich niepostrzeżenie w duchową niewolę. I choć ustępują różne dolegliwości, bo ten który powoduje choroby, może sprawić że symptomy chorób na chwilę znikają, to jednak istota duchowa, dokonująca tych zmian, bierze w posiadanie nie tylko ciała ale i dusze tych ludzi, i pociągając w duchowy świat złudnych natchnień, wprowadza na zgubną drogę zwiedzenia duchowego. Chociaż efekt takiego uzdrowienia może wydawać się dobry, to jednak sprawca uzdrowienia ma jeden cel: zniszczyć więź z Chrystusem, naszą Nadzieją, jedyną drogą do domu naszego Ojca w Niebie.

            Znamiennym było to że rozprowadzane do klientów, krople Bacha energetyzowane w piramidzie, oznakowane były znaczkiem ,,yin-yang” (koło przedzielone odwróconą literą ,,S”, w którym jedna połowa jest biała, a druga czarna). Znak ten oznacza że we wszechświecie istnieją dwie siły; dobra i zła, Bóg i Szatan. W symbolu tym, czarna kropka na białym polu oznacza że w Bogu jest trochę zła, a biała kropka na czarnym polu, że w sile zła jest trochę dobra. Jak wiemy jest to kłamstwo i otwierając się na tę teorię, otwieramy się na siły okultystyczne kryjące się za tym kłamstwem. (W niektórych niekonwencjonalnych metodach leczenia; np. akupunktura, chodzi o przepływ energii ,,yin-yang” i choć niektórzy lekarze przyznają że nie wiedzą dokładnie dlaczego to działa, to jednak nie ukrywają że to właśnie przepływ tej energii ma uzdrawiać).

            Dwa dni po zdemaskowaniu istoty ukrytej w piramidzie, dowiedziałam się że pan N odkrył: ,,że siła która mnie prowadzi, jest przeciwna temu duchowi, który ich prowadzi, że razem domu nie zbudujemy, że choć mnie lubią, to mój pobyt u nich jest przeciwny ich rozwojowi duchowemu, że będziemy się niszczyć, dlatego zdecydowali że mam wyjechać”.     

            Następnego dnia, 11-tego września 2001r., oglądając w telewizji tragiczne wydarzenia ataku na Amerykę, z piramidy przeniknął mnie ochrypły głos: ,,Zobacz jaki jestem silny”, przypomniały mi się wtedy słowa Matki Bożej z Medjugorie, że: ,,Szatan jest silny i chce zniszczyć całą planetę”. Gdyż to właśnie demony są bezpośrednio odpowiedzialne za sprowadzanie przekleństw (Lb 25). Im więcej ludzi otwiera się na jego działanie, tym silniejszy jest on w świecie. A ponieważ ten który zbuntował trzecią część aniołów, chce zbuntować przeciwko Bogu także ludzi, siejąc zniszczenie pragnie by ludzie za nieszczęścia oskarżali Boga. Dlatego komentarz jaki odnośnie tych wydarzeń usłyszałam brzmiał: ,,Zobacz jaki jest ten twój Bóg!”

            Mając przeczucie, że mój pobyt u nich dobiega końca, zadzwoniłam do mamy prosząc o modlitwę wstawienniczą. W odpowiedzi otrzymałam słowo: ,,Cieszcie się i radujcie bo Królestwo Moje jest bliskie. Gdzie jej nie chcą, niech otrzepie pył z nóg i niech idzie do innego miasta” (13.09.01.). Tego samego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka z innego miasta, prosząc bym do niej przyjechała, bo miała dla mnie pracę. Państwo N zapytali mnie o moje plany na przyszłość; czy nie będę miała trudności z moimi lękami w nowej pracy? Odpowiedziałam im że nie, gdyż tylko u nich miałam te trudności, bym się bała do nich podejść i nic im nie powiedziała. Słysząc to, pani N zainteresowała się tym, co takiego miała bym jej nie powiedzieć i co takiego Duch Święty chciałby jej przekazać?

            Zadziwiające było to, że w sposób nadzwyczajny pomagały mi tam zwierzęta, i musiałam zwracać uwagę na ich mowę. Całe stworzenie zdawało się mi pomagać, czego nieraz nie zauważałam, popełniając błędy. Usuwałam skrzętnie małe muszki, które właziły do moich świętych obrazków, a które – jak się później okazało – miały być znakiem dla nich. Raz gdy nie zorientowałam się w porę i oganiając się od ich suczki, która rozpaczliwie lizała mi buzię, wypowiedziałam swoje zdanie… , to rozpętała się straszna awantura. Uczyłam się na błędach. Następnym razem gdy podczas prasowania rozmawiałam z panią N, a ich suczka siedziała przy mnie w czujnej gotowości, to za każdym razem, gdy chciałam powiedzieć o tym ,,co zobaczyłam w piramidzie”, natychmiast rozpaczliwie zaczynała lizać mi buzię uniemożliwiając mi mówienie. Innym razem ich czworonożny przyjaciel kiwał na mnie łbem bym weszła do pokoju, gdzie siedziała pani N, by z nią rozmawiać, gdyż ja wolałam schodzić im z drogi i unikać niepotrzebnych spięć.

            Podczas rozmowy pani N powiedziała ,,że nie ma nic przeciwko Jezusowi”. W odpowiedzi na to pojawiło mi się słowo od Jezusa ,,Kto nie jest ze Mną jest przeciwko Mnie”, które jej powtórzyłam. Również podczas Koronki do Miłosierdzia usłyszałam skierowane dla niej słowo Pana: ,,Jeśli nie posłuchasz Mnie nie będę mógł przyjść do ciebie”, które też jej powtórzyłam. Podczas tych rozmów czułam taką moc Ducha Świętego, że aż uciskało mnie w sercu, tak jak podczas wylania Ducha Świętego (spoczynku w Duchu). Pani N powiedziała że: ,,mam taką silną moc że aż się z niej coś wyrywa”. Wiedziałam że to Moc Ducha Świętego, który śpiewał we mnie od rana pieśń ,,Przyodziałeś mnie Panie w Swoją Moc”- zespołu Mocnych w Duchu.

            Nie byłam pewna co mam robić, moje doświadczenie charyzmatów i Odnowy było stosunkowo krótkie. Wiedziałam że mam czytać Pismo święte i gdy np. jednego poranka, poczułam powiew Ducha Świętego przy słowach z J13.10., i zastanawiałam się co to może znaczyć, to po przyjściu do pracy, gdy pani N powiedziała że ,,Jeśli Jezus chciałby mówić do niej, to musiałby być przy niej, żeby mogła Go słuchać”, odpowiedziałam jej niepewnie słowem które przeczytałam rano, że Jezus mówił: ,,Kto nie przyjmuje tego którego Ja poślę Mnie nie przyjmuje”.

            Kluczowym okazało się pytanie; ,,Dlaczego przez gosposię Duch Święty chciałby przyjść do niej?” Moja odpowiedź że ,,cieszę się że mogę być tylko sługą, bo Jezus był sługą”, wydawała się być nie satysfakcjonująca. Choć w rzeczywistości nie byłam gosposią, stałam się nią tylko ze względu na Pana, który chciał w ten sposób przyjść, z miłości do nich.

            W niedzielę, 16-go września 2001r., czułam jakbym miała być ostatni raz na Mszy św. w pobliskim kościele. Podczas Koronki do Miłosierdzia usłyszałam: ,,Jeśli nie uwierzą grzeszą” i otrzymałam słowo, o Faryzeuszach nie przyjmujących świadectwa uzdrowionego ślepca

(J 9.24-48), słowa te im powtórzyłam.

           Następnego dnia, po obiedzie dowiedziałam się że mam się pakować, gdyż rano pan N odwiezie mnie do Polski. Mieli już nową gosposię na moje miejsce, która podobnie jak oni interesowała się Tarotem. Wieczorem, nie mając już nic do stracenia, zdecydowałam się powiedzieć im wszystko o moim odkryciu, o tym kogo zobaczyłam w piramidzie, i że duch ten wnika w krople Bacha wstawiane do piramidy dla naenergetyzowania, i gdy ludzie spożywają te krople, duch ten wnika w nich i pozornie uzdrawiając zniewala, że oni sami mają wolny wybór: wybrać Ducha Świętego lub ducha innego, ale dlaczego wciągają w to ,,zło” taką  masę niczego nieświadomych ludzi? Na te słowa oburzyli się bardzo na mnie, tłumacząc że masa ludzi dziękuje im, że są zdrowi i zadowoleni. Jeszcze tego samego wieczoru musiałam opuścić ich dom.

Złudne dobro

            Państwo N są przepełnieni miłością do siebie i innych, są przekonani że ratują świat. Uważają się za uzdrowicieli, nauczycieli duchowych, naukowców badających właściwości piramidy, a nawet za egzorcystów! Twierdzą że podczas używania piramid energetycznych, zostaje uwolniona energia z której czerpie się wiedzę, z pomocą której otwiera się drzwi do własnej duszy by poznać prawdę o sobie samym. Mówią że są przewodnikami duchowymi: ,,są tymi którzy dostarczają ludziom tylko narzędzi i metod, dzięki którym, sami odnajdą wszechwiedzę w sobie. Nieustannie pracują nad swoim rozwojem duchowym według nowych przykazań Horusa: ,,miłość bliźniego, czystość duszy, prawość w niebie i na ziemi, łaska względem zła” , tak by błyszcząc przykładem mogli zachęcić do tej drogi jak najwięcej ludzi. Wypowiadający się o nich ludzie są zachwyceni ich mistrzowskim sposobem przekazywania ludziom wiedzy, w pełni miłości taktu, nazywając ich latarnią wskazującą bezpieczną drogę do szczęścia i radości.  W oczach wielu ludzi uchodzą za sprawiedliwość i dobro, ale czy to co robią jest rzeczywiście dobre? Trzeba rozpoznać prawdziwą sprawiedliwość w świetle Bożych przykazań.

            To że jakaś świetlista istota daje przekazy i czyni znaki, nie znaczy że musi być to dobry duch! W piśmie świętym czytamy: ,,Nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie”(1J 4.1). ,,Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości, nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość” (2Kor 11.14). Rzekome uzdrowienia energią kosmiczną z piramid, których celem jest opanowanie przez istotę duchową, sprzeciwia się 1-wszemu przykazaniu Bożemu (zob. Wj 20.3) i niesie ze sobą realne zagrożenie obłąkania, psychozy, a nawet śmierci.

            Państwo N działają na szeroką skalę. Zaliczają się do czołówki najlepszych energoterapeutów w Polsce i mnóstwo szukających uzdrowienia ludzi codziennie korzysta z ich usług. Potrzebowali gosposi, bo nie mają czasu zająć się domem. Muszą rozprowadzać piramidy, które jak twierdzą ratują świat. Pracują na najwyższych obrotach. Zdobywają swoich klientów jeżdżąc po targach i centrach ezoterycznych Polski i świata, udzielają wywiadów do radia i telewizji, piszą książki i artykuły do gazet. Swoje metody terapeutyczne publikują w czołowych pismach ezoterycznych i w internecie. Prowadzą kursy zawodowe i szkolenia, także dla lekarzy medycyny naturalnej, wdrażając nowych adeptów w metody uzdrawiania w blasku tych piramid. Zachęcają do korzystania z niezwykłej mocy piramid, wskazując na korzyści wynikające z duchowego doskonalenia. Działają skutecznie, za świadczonymi przez nich usługami, ukrywa się moc ducha, który przez nich działa, i który podaje się pod Boga.

            Wszystkie te ,,cuda”, na które tak wielu ludzi daje się nabrać, są tylko nieudolnym naśladowaniem tego jak działa Duch Święty na spotkaniach Charyzmatycznych w Kościele, na których działa prawdziwy Duch Boży, tak samo jak działał przez pierwszych apostołów (zob.1Kor.12). Przez nowe wylanie Ducha Świętego (od 1967r.), na grupy Odnowy Charyzmatycznej, uczestnicy tych wspólnot stają się narzędziami Bożego działania i Bożego uzdrowienia w dzisiejszym świecie . Tylko że owocem Bożego uzdrowienia są nawrócenia, jest to zaproszenie do pójścia za Jezusem i przyjęcie głębszego uzdrowienia; uzdrowienia duszy, przez uzdrowienie ze skutków grzechów i wejście na drogę świętości i życia w Duchu Świętym.

            Natomiast uzdrowienia energiami kosmicznymi, o których wiadomo że to siły duchowe, a o których w Słowie Bożym czytamy że to zwierzchności demoniczne (Ef 6.12; Kol 2.8 z przypisem), wprowadzają w duchową więź z duchem, który pozornie uzdrawiając, daje awersję i niechęć do kościoła, co utrudnia pójście za Jezusem i poznanie prawdziwego Boga. W zamian tego uzdrowienia te pociągają w duchowy świat inspirujących myśli i mistycznych przeżyć pochodzących od tego ducha i wprowadzają na zgubną drogę zwiedzenia duchowego, która oferując pozorną drogę do doskonałości poprzez przestrzeganie wydawałoby się prawidłowych zasad postępowania, zwodzi ludzi pozornym dobrem, a przez łamanie 1-wszego przykazania sprowadza poza życie w prawdziwym Bogu. Kusiciel jest podstępny, nie popycha wprost w kierunku złego, ale w kierunku fałszywego dobra. I można otrzymywać od ducha wydawać by się mogło właściwe natchnienia, poznanie duchowe, wiedzę, to jednak jest to sięganie po owoce od tego, który od początku przyszedł aby kraść zabijać i niszczyć, i już w raju obiecał ludziom, że otrzymają duchową wiedzę jeśli spożyją z niego owoc, sprzeciwiając się Bogu (Rodz 3.4). Wąż użył podstępu by wtargnąć do duszy, bo ,,przez grzech weszła śmierć” (Mdr 2.24), a ludzie utracili swoją wolność, dostając się pod jego panowanie. I można doświadczać różnych inspirujących myśli, mistycznych przeżyć, oświecenia, ale prowadzi to do duchowej transformacji; do zcalania się z istotą duchową i do upodabniania się do niej, do przejmowania oddmiennego postrzegania rzeczywistości od istoty duchowej, która nie ma w stosunku do nas dobrych zamiarów, której celem wcale nie jest uzdrawianie ani rozwój duchowy, ale opanowanie i pochłonięcie żywej istoty ludzkiej. Jej złowrogie działanie objawia się w tym że pragnie ona odłączyć nas od społeczności z Bogiem powodując coraz większą barierę duchową, oddzielającą od Tego, który jest jedyną Drogą do Ojca i który za wielką cenę nas wykupił, byśmy mogli być ocaleni. W Piśmie św. czytamy że po owocach poznaje się drzewo: ,,Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce” (Mt 7.16-18), jeśli duch który uzdrawia i daje natchnienia jest z Boga, będzie prowadził do prawdziwego nawrócenia; do życia w Duchu Świętym, a jeśli nie jest z Boga poprowadzi na zgubną drogę, ku zatraceniu. Nie chodzi tu o takie owoce jak uzdrowienie ciała, czy rzekomy rozwój duchowy, ale o rozpoznanie z jakiego ducha pochodzą uzdrowienia, i o to z kim będziemy połączeni w wieczności. Jezus mówi że ,,Złodziej przychodzi aby kraść zabijać i niszczyć, Ja przyszedłem aby owce miały życie”(J 10.10).

            Artykuły o piramidach zamieszczone w internecie podają, że ,,piramida Horusa (Yantra) powstała po to, aby leniwym ludziom zachodu oszczędzić żmudnych ćwiczeń jogi i wielu surowych praktyk duchowych, że medytacja w jej obecności stanowi czynną antenę ściągającą w nasz zakres pasmo kosmicznej energii”. Nie dziwi więc fakt, że piramida, powstała podczas medytacji i ćwiczeń jogi kundalini, a twórca piramidy otrzymywał dokładne wskazówki co do budowy piramidy od świetlistej istoty Horusa, dzięki ćwiczeniom jogi. Informacje źródłowe podają, że słowo ,,joga” oznacza ,,związek” ,,łączenie się”, a celem jogi jest połączenie się z Brahmanem bezosobowym bóstwem hinduskim, zwanym też Sziwa (tzn. Niszczyciel), przez aktywowanie energii kundalini (tj. mocy węża) i uaktywnianie czakramów, joga ściśle wiąże się z reinkarnacją. Ludzie u których pracowałam, byli przekonani do reinkarnacji, jak mówili z własnego doświadczenia, twierdzili że sami cofali się w przeszłość i znali swoje poprzednie wcielenia. Wiara chrześcijańska nie uznaje reinkarnacji, w Piśmie św. czytamy: ,,Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9.27). Moja koleżanka, która po usłyszeniu świadectwa o mojej pracy u energoterapeutów, zrozumiała różnicę między duchowościami i zrezygnowała ze swych ezoterycznych zainteresowań, po swoim nawróceniu powiedziała że ,,wspomnienia reinkarnacyjne które wcześniej miała, pochodziły od Fałszywego Oświecenia, od ducha którego imię usłyszała podczas modlitwy o uwolnienie, brzmiało: Lucyfer. Mówiła że wspomnienia reinkarnacyjne to jest rzeczywistość z tego ducha, w którym się ktoś znajduje i że zupełnie innych rzeczywistości doświadcza się jak zstąpi na kogoś Duch Święty”.

            W trudnej sytuacji gdy chorujemy my sami, lub gdy choruje ktoś bliski, może się zrodzić pragnienie poszukiwania ponadnaturalnych sposobów uzdrawienia. Bóg który uzdrawiał przez proroków i apostołów, uzdrawia też dziś przez ludzi obdarzonych darami Ducha Świętego i przez modlitwę pełną wiary w kościele. Udając się jednak do uzdrawicieli, musimy rozeznać czyją mocą uzdrawiają; mocą Ducha Świętego, czy mocą ducha złego? Rozpoznaje się to nie po tym, czy osoby uzdrawiające są miłe i sympatyczne, ale po duchu który z nich uzdrawia ; Jezus, czy inny duch? Nie jest to łatwe do rozeznania, mylić może wprowadzanie do okultystycznych metod uzdrawiania, chrześcijańskich metod i symboli, a nawet nauk Jezusa. Często uzdrowiciele sami nie wiedzą czyją mocą uzdrawiają i czasem dopiero w zetknięciu z egzorcystą (przypadek Ojca J. Verlinde), ujawniają się moce demoniczne. Dlatego najlepiej jest rozeznawać duchy w świetle Ducha Świętego, gdyż On daje prawdziwe światło. Stąd, najbardziej narażone na oszukanie są osoby oddalone od Boga, który prawdziwie jest w sakramentach Ołtarza i oddalone od Ducha Świętego który od Ojca i Syna pochodzi. Ponieważ jeśli pozwolimy Duchowi Świętemu by był blisko nas, przez korzystanie z sakramentów, modlitwę i czytanie Słowa Bożego, to On nas będzie prowadził i ochraniał od niebezpieczeństwa, którego sami nieraz nie widzimy bo to rzeczywistości duchowe. Czasem dopiero po owocach można poznać z jakiego ducha pochodziło działanie czy uzdrowienie, jeśli owoce są dobre, lub złe; jeśli duch od którego pochodziło uzdrowienie powoduje awersję do Jezusa, lub pragnienie pójścia za Nim. Dlatego Pan Jezus mówił: ,,Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7.15-16).

Prawda wyzwala

            Bóg stwarzając nas stworzył w naszym sercu pragnienie absolutu. Stworzył nas z zaszczepionym pragnieniem poszukiwania Go, z zaszczepionym pragnieniem poszukiwania miłości, piękna i prawdy. Jedni odnajdują tę prawdę w Chrystusie inni z różnych powodów, w innych wartościach. Nie wszyscy otrzymali tyle samo łaski: ,,Nikt nie może przyjść do Jezusa jeśli go nie pociągnie Ojciec”. Rzeczą ludzką jest błądzić, ale Bóg widzi szczerze poszukujących Prawdy. I obdarza cudownymi, niewyobrażalnymi łaskami tych, którzy do Niego prawdziwie powracają. Bo ukochał nas odwieczną miłością, i z utęsknieniem czeka na każdego z nas. On pierwszy nas poszukuje, czeka na nas, pragnie uleczyć nasze poranione serca, ofiaruje siebie, daje miłość. Podąża za nami, czeka kiedy otworzymy mu swe serca. Szuka nas swoim pragnieniem które składa w naszych sercach; byśmy Go pragnęli. On również nas pragnie, bo nas uczynił i do niego należymy. Kocha nas do szaleństwa krzyża. Jesteśmy jego maleńkimi dziećmi za które oddał Swoje życie, by nas odzyskać. Pan Bóg mówi że ,,stawia przed nami dwie drogi; życie i szczęście, albo śmierć i nieszczęście” (Pwt Pr 30. 15), i chce byśmy wybrali życie w Jego Duchu, abyśmy żyli. Nie chce naszej zguby, bo stworzył wszystko aby istniało (Mdr 1.14).

            Różne religie wskazują nam wiele dróg, prowadzących rzekomo do Boga. Ale Jezus wskazuje inną drogę: drogę Boga do człowieka. Tą drogą jest On sam, który mówi o sobie: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. I nikt nie może przyjść do Boga inaczej jak przez Niego. I czy nam się to podoba czy nie, to to jest to droga pokazana nam przez Boga. ,,Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”(J 3.16).                                                                                      
         Jeśli ktoś nieświadomie poddawał się uzdrawianiu przez tego typu energie kosmiczne, korzystał z kropli Bacha, lub innych podobnych metod uzdrawiania, poprzez co związał się z mocami okultystycznymi, to potrzebuje wyzwolenia. Żaden lekarz nie może w takim przypadku pomóc. Tylko Jezus może uwalniać od złych duchów (Mk.16.9). Należy szukać pomocy w Kościele (w sakramentach), lub zwrócić się o pomoc do egzorcysty. Pomocne jest również czytanie Biblii, modlitwa sercem, post, spowiedź i Komunia święta. Niestety wchodzi się w to bardzo łatwo, uzdrowienia w energoterapii wydają się być tak zachęcające, ale jest to duchowa pułapka z której wychodzi się z wielkim trudem. W pogoni za tego typu uzdrowieniami ludzie, nie zdają sobie sprawy że korzystając z takich usług, zostają wciągnięci w niebezpieczne duchowe sidła, które mogą prowadzić ich do duchowego zniewolenia i opętania, i z których tylko Jezus może ich wyzwolić. Jezus przyszedł aby zniszczyć dzieła diabła (1J 3.8). Wykupił nas za wielką cenę by wyrwać nas z pod władzy złego ducha. Jezus może wyzwalać z niewoli wroga każdego kto będzie wołał do Niego (Dz 2.21). Może odebrać złemu duchowi władzę którą on przez grzech prawnie przejął nad ludźmi, przez swoją śmierć na krzyżu i odpuszczenie tych grzechów. Bo ,,przez grzech weszła śmierć” (Mdr 2.24), przez Jezusa zaś zniszczona jest bariera grzechu i mamy przystęp do Ojca. Jezus przyszedł właśnie po to, by wyrwać ludzkość zanurzoną przez grzech pierworodny z mocy Złego i przenieść ją do Swego Królestwa (Kol.1.13).

Zakończenie

            Wydarzenia z 2001 roku dały mi głębsze zrozumienie uzdrowień w energoterapii i ich tragicznych na życie duchowe skutków. Zrozumiałam też, że autentyczna miłość i szczerość ludzi zajmujących się różnego typu uzdrawianiem, może być wykorzystywana przez moce okultystyczne, jeśli przewodnikiem duchowym nie jest Jezus Chrystus, a uzdrawia jakaś niejasno określająca się istota, która tylko podszywa się pod Boga. Myślę że osoby zajmujące się energoterapią, nie są świadome jakie moce biorą w tym udział. Ludzie korzystający z ich usług nie zdają sobie sprawy z powagi zagrożenia i z dramatycznych skutków tych ,,cudownych uzdrowień”, które mogą przypłacić nie tylko utratą swojej wolności, lecz również obciążyć swoje rodziny i całe swoje pokolenie. Skutki tych praktyk często pozostają ukryte dopóki ktoś nie zacznie zbliżać się do prawdziwego Boga, o którym mówi Biblia, wtedy zaczyna się walka którą lepiej stoczyć na ziemi, gdyż stawką jest nasze życie wieczne.

            Państwo N w dalszym ciągu z wielkim zaangażowaniem służą duchowi z piramidy wierząc że w nim będą mieli zapewnione życie wieczne. Pociągnęli za sobą wielu sprzymierzeńców, którzy rozpowszechniając te piramidy, świadomie lub nieświadomie brną tą samą drogą ku zatraceniu. Artykuły o piramidach Horusa i relacje posiadaczy piramid zamieszczone w internecie, wciągają w te duchowe pęta kolejne ofiary. ,,Zło” niemiłosiernie ich okłamuje by zniszczyć nie tylko ich życie i życie ich dzieci, ale całe masy ludzi. Bardzo proszę o modlitwę o nawrócenie tych ludzi, gdyż Bóg ich bardzo kocha i o zesłanie Ducha Świętego na całe rodziny. ,,Może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy” (2 Tym 2.25). A jak dziś gorliwie służą duchowi kłamstwa, by mogli służyć Jezusowi. By Bóg dokończył to co zaczął i ich oświecił, gdyż poszukują oni dróg rozwoju duchowego, mają pragnienie by służyć Bogu i ludziom, ale czerpią z bardzo niebezpiecznego źródła. Jezus mówił: ,,Kto nie jest ze Mną jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza” (Łk 11.23).

            Każdy człowiek szuka czegoś, w co mógłby wierzyć, z tęsknoty za Stwórą. Przez działanie ducha złego, ludzie mają zły obraz Boga i wielu szuka w ofertach ezoterycznych, ponieważ są głodni czegoś co wypełni ich duchowe potrzeby. Obiecuje się tam samorealizację, rozwój duchowy, uzdrowienie, ale większości ludzi nie wie, kto tak naprawdę się za tym kryje i kogo dopuszczają do siebie.

Bioterapia

Bioterapia

Bioterapia – Nazwa jest połączeniem dwóch terminów Bios (gr.) – środowisko, siła natury, przyrody, terapia (gr.) – działanie. Bioterapia jest więc oddziaływaniem środowiska życiowego człowieka, (także i człowieka na człowieka) na jego rozwój i zdrowie. Środowiskiem człowieka jest otaczająca go przyroda, społeczność ludzka, rodzina.

bioterapia na odległość bioterapia opinie bioterapia metodą domancica bioterapia kraków bioterapia jadwiga wolska bioterapia anna olszewska bioterapia białystok bioterapia a kościół

 

Cel bioterapii

Celem tego typu terapii jest przywrócenie harmonii w życiu człowieka ( dla ludzi wierzących także z Bogiem) ze swoja rodziną, wszystkimi ludźmi, otaczająca przyrodą i całym środowiskiem życia a co za tym idzie poprawę zdrowa duchowego, psychicznego i fizycznego całego człowieka. Bioterapia często pomaga w sytuacjach gdzie inne metody zawodzą.
Nie oznacza to że bioterapia jest panaceum na wszystko, ale na pewno jest metodą i terapia bezinwazyjną, i choćby dlatego warto jej spróbować. Korzystając z tej terapii trzeba mieć świadomość że choroby naszego organizmu, które nawarstwiały się nie raz latami, wymagają też jakiegoś czasu działania bioterapeuty. Każdy więc symptom poprawy po kolejnej terapii jest dobrym zwiastunem poprawy zdrowia. Te spojrzenie nie wyklucza że bywają uzdrowienia nagłe i nieoczekiwane nawet z teoretycznie nieuleczalnych chorób.

Bioterapia – reakcje i zalecenia

Ogólne zalecenia i typowe reakcje po seansie bioterapeutycznym:

Bioenergoterapia jest komplementarnym wspomaganiem osłabionego energetycznie organizmu. Stosowanie bioenergoterapii nie wymaga przerywania jakiejkolwiek terapii medycznej !!
Pacjent może odczuwać chłód lub ciepło od rąk bioenergoterapeuty. Pojawić się może mrowienie lub cierpnięcie w różnych częściach ciała, zawroty głowy, skłonność do kołysania ciała i uczucie senności.

Osoba podczas seansu może też nic nie odczuwać. A pomimo tego po jednym lub kilku spotkaniach odczuwać wyraźną poprawę zdrowia. Organizm może zareagować lokalnymi bólami w miejscach dotychczas nie odczuwalnymi jako chore które po jakimś czasie ustępują same. Sen spowodowany działaniem bioterapeuty jest pokrzepiający i ogólnie wzmacniający.

Bioterapia – ilość, częstotliwość i czas trwania terapii.

Ilość, częstotliwość i czas trwania terapii zależy od charakteru zaburzeń bioenergetycznych i cech osobniczych osoby której udzielana jest pomoc. Bioenergoterapeuta może działać przez ubranie, bandaże, pościel a nawet opatrunki gipsowe. Po zabiegu przez 24 godzimy nie należy pić alkoholu oraz należy ograniczyć palenie tytoniu. Po działaniu szczególnie do 3 dni mogą wystąpić różne reakcje np. chwilowe bóle czy osłabienie. Świadczy to o silnej reakcji na bioenergie i prognozuje szybszy powrót organizmu do równowagi.

Leczenie Energią Naturalną

leczenie energią leczenie rękami leczenie wahadełkiem leczenie energia leczenie na odległość leczenie energetyczne leczenie praniczne leczenie energią na odległość leczenie kanałowe leczenie energią naturalną leczenie energia z kosmosu leczenie energia dloni energia kwantowa leczenie

Uzdrowiciel

ksiądz uzdrowiciel uzdrowiciel z filipin harris uzdrowiciel nowak uzdrowiciel uzdrowiciel dawid filipińczyk uzdrowiciel braco uzdrowiciel uzdrowiciel toramidamus uzdrowiciel uzdrowiciel raka harris uzdrowiciel uzdrowiciel warszawa bąk uzdrowiciel roman kozak uzdrowiciel kaszpirowski uzdrowiciel uzdrowiciel duchowy uzdrowiciel wrocław uzdrowiciel harris nowak uzdrowiciel uzdrowiciel poznań

Niekonwencjonalne metody leczenia

Istnieją jednak schorzenia, których metody alternatywne nie są w stanie całkowicie wyleczyć. Choroby nowotworowe, zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie płuc, stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, są czymś, co wymaga bardziej inwazyjnych metod leczenia. Jednak wspomagając się metodami homeopatycznymi w tych chorobach, można poprawić swój stan zdrowia, likwidując niektóre objawy, a nawet wywołując remisję choroby.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia BEZPŁODNOŚCI

Gdy przyczyna niepłodności jest nieznana, trzeba zacząć od zmiany diety, wyeliminowania ze swojego życia stresu i niepokoju. Pomocne będą niektóre zioła i techniki relaksacyjne. Można też spróbować naturalnych metod leczenia, które często okazują się skuteczne.

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, starania o dziecko najlepiej zacząć od wykorzystania… kilku prostych trików seksuologicznych. Niemałe znaczenie dla szansy poczęcia ma pozycja, w której dochodzi do zbliżenia. Twarzą w twarz współżyją tylko ludzie i jeden gatunek szympansa. Dlaczego? Nie jest to spowodowane wyłącznie czworonożnością zwierząt. To właśnie pozycja „na pieska” najbardziej sprzyja zapłodnieniu, gdyż plemniki zbierające się najbliżej szyjki macicy mają w nieprzyjaznym im środowisku pochwy najkrótszą drogę do przebycia.

Niebagatelną rolę pełni również kobiecy orgazm. Nie jest on konieczny do zapłodnienia, jednak w przypadku trudności z zajściem w ciążę może być wielkim sprzymierzeńcem. Występujące po orgazmie rozleniwienie sprzyja zachowaniu pozycji leżącej, co utrudnia wyciek nasienia z pochwy. Obrzęk platformy orgazmalnej dodatkowo go ogranicza. W chwili orgazmu dochodzi także do czasowego otworzenia szyjki macicy, zazwyczaj zamkniętej przez czop śluzowy. Mechanizm ten powoduje jak gdyby zassanie spermy do wnętrza macicy. Wszystko to sprawia, że przeżycie orgazmu przez kobietę znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że dojdzie do poczęcia.

Podpatrzeć naturę

Do zapłodnienia może jednak dojść tylko wówczas, gdy plemniki napotkają w jajowodzie komórkę jajową. Owulacja ma miejsce tylko raz w ciągu całego cyklu. Komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia zaledwie przez 24 godziny. Plemniki są w stanie przeżyć w jajowodzie kilka dni dłużej. Największą szansę na zajście w ciążę mamy mniej więcej w połowie cyklu. Szanse prawidłowego wyznaczenia momentu owulacji wzrastają, gdy kobieta obserwuje zmiany zachodzące w swoim organizmie. Wzrost przejrzystości i śliskości śluzu i skok o kilka kresek temperatury ciała mierzonej codziennie rano o tej samej porze oraz odczuwany niekiedy charakterystyczny kłujący ból z jednej strony podbrzusza wskazują na duże prawdopodobieństwo owulacji. Dostępne w aptekach testery płodności mogą dodatkowo potwierdzić nasze przypuszczenia.

Osteopatia

Według dr Igora Blagoobrazowa, specjalisty od medycyny alternatywnej, osteopatia jest metodą, która powinna być zastosowana w pierwszej kolejności. Ten rodzaj terapii, wymyślony i powszechnie stosowany w Wielkiej Brytanii oraz USA, opiera się na przywróceniu człowiekowi prawidłowej postawy ciała i położenia wszystkich narządów wewnętrznych. Osteopaci, zgłębiający anatomię żywego człowieka przez pięć lat po ukończeniu medycyny, są w stanie za pomocą ucisku wywieranego na mięśnie usunąć skutki nieprawidłowych nawyków i urazów. Ich zdaniem manualne rozluźnianie mięśni miednicy i krzyża wpływa na ułożenie macicy i jajowodów, co może pomóc nawet w przypadku bezpłodności spowodowanej niedrożnością. Nabyte wady anatomiczne, wynikające z napięcia mięśni spowodowanego stresem, mogą być także przyczyną zwiększonego ciśnienia w jamie brzusznej, a co za tym idzie – powodem problemów w donoszeniem ciąży.

Dieta

Kobieta planująca urodzenie dziecka powinna zwrócić szczególną uwagę na sposób, w jaki się odżywia. Skutkiem niedożywienia może bowiem być czasowa bezpłodność. W diecie przyszłej mamy nie może zabraknąć minerałów i mikroelementów (zwłaszcza cynku, żelaza, miedzi i magnezu, które wspierają czynność układu rozrodczego), witamin (głównie kwasu foliowego) oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Szczególną uwagę należy zwrócić na dostateczną zawartość błonnika w diecie oraz picie dużej ilości wody. Niedobór tych składników może być przyczyną zaparć, co zgodnie z zasadami osteopatii zwiększa ciśnienie wywierane na narządy rodne i może być przyczyną kłopotów z zajściem lub utrzymaniem ciąży.

Ziołolecznictwo

W leczeniu bezpłodności mogą być pomocne także zioła. Przywrócenie równowagi hormonalnej w organizmie kobiety wspomaga przywrotnik, niepokalanek, żen-szeń i eleuterokok oraz południowoamerykańska roślina maca (Lepidium meyenii), która stymuluje dojrzewanie pęcherzyków Graafa. Zioła uspokajające, takie jak kozłek, melisa, męczennica czy dziurawiec mogą się okazać pomocne wówczas, gdy przyczyną problemów z zajściem w ciążę jest stres. Istnieje także receptura opracowana przez ojców Bonifratrów: szyszki chmielu, ziele przywrotnika, krwawnika i nostrzyka, kwiat lawendy i nagietka, kłącze tataraku i liść ruty wymieszać w równych proporcjach i zalać wrzątkiem (łyżka mieszanki na szklankę). Parzyć 3 godziny pod przykryciem. Pić jedną szklankę trzy razy dziennie przed jedzeniem.

W leczeniu zaburzeń płodności spowodowanych zbyt małą liczbą męskich komórek rozrodczych stosuje się macę, żeń-szeń i eleuterokok, które pobudzają produkcję testosteronu i zwiększają intensywność spermatogenezy, czyli wytwarzania plemników. Ekstrakt z macy dodatkowo zwiększa ich żywotność.

Homeopatia

Gotowych leków homeopatycznych poprawiających płodność nie ma. Zgodnie z koncepcją homeopatii, substancja czynna powinna być indywidualnie dobrana do potrzeb konkretnego pacjenta. Nie ma jednego, skutecznego medykamentu, który mogliby zażywać wszyscy mający problemy z niepłodnością. Dlatego, by skorzystać z tej metody leczenia, trzeba się wcześniej umówić z homeopatą na indywidualną rozmowę, w czasie której dobierze on substancję czynną do „obrazu choroby”, na który składają się m.in.: przebyte infekcje, zamiłowania i upodobania, jak też pora roku, dnia i pogoda w dniu wizyty.

Zdaniem dr Blagoobrazowa, homeopatia, podobnie jak akupunktura, może pełnić w terapii zaburzeń płodności wyłącznie funkcję uzupełniającą. Do leczenia tą metodą nie nadają się pacjenci, u których przyczyną niepłodności są uszkodzenia anatomiczne. Można jednak rozważyć leczenie homeopatyczne, jeżeli niepłodność ma nieustalone podłoże.

Czas trwania i skuteczność leczenia zależy od tego, jak szybko lekarzowi uda się ustalić w wywiadzie obraz objawów i dotrzeć do tak zwanego jądra zaburzenia. Czasami udaje się to podczas jednej wizyty, czasami trzeba trzech, pięciu spotkań. Zdaniem specjalistów, jeśli leczenie nie przyniosło spodziewanych rezultatów w ciągu pół roku, należy go zaniechać.

Za wizytę u homeopaty, w zależności od regionu kraju, trzeba zapłacić od 100 do 200 złotych. Warto wybrać lekarza z dużym doświadczeniem. Niestety, nie możemy poprosić o okazanie certyfikatu zawodowego, bowiem polscy homeopaci dopiero walczą o uregulowanie prawa medycznego w tym zakresie. Najlepiej więc kierować się opiniami innych pacjentów.

Stres

Płodność kobiety jest regulowana w subtelny i precyzyjny sposób, poprzez podwzgórze i przysadkę mózgową. W optymalnych warunkach współpraca między nimi przebiega bez zakłóceń i hormonalny sygnał przekazywany do układu rozrodczego prawidłowo reguluje cykl menstruacyjny. Jednakże system ten jest bardzo wrażliwy na działanie różnych czynników zewnętrznych, zwłaszcza stresogennych. Doświadczenia przeprowadzone na myszach dowodzą, że u ciężarnych samic przechowywanych w zbyt małych klatkach dochodzi do poronień i resorpcji płodów, a u pozostałych zanika popęd seksualny. U kobiet silne przeżycia mogą hamować owulację i wpływać na długość cyklu miesiączkowego, a po zapłodnieniu doprowadzić nawet do poronienia.

Siła psychiki

Według dr Blagoobrazowa, niebagatelną rolę odgrywa nastawienie psychiczne matki. Kobieta, która nie ma odpowiednich warunków do wychowania potomka, może mieć problemy z zajściem w ciążę. Co więcej: brak komfortu psychicznego może wpływać na szanse donoszenia poczętego już dziecka. Odsetek poronień z przyczyn psychologicznych szczególnie wzrasta pomiędzy trzecim a czwartym miesiącem ciąży. Po takim zdarzeniu ponowne zajście w ciążę może być utrudnione.

Paradoksalnie, zbyt silna chęć posiadania potomka również może być przeszkodą uniemożliwiającą jego przyjście na świat. Stres spowodowany presją wywieraną ze strony rodziny lub samej kobiety może być przyczyną zaburzającą płodność. Okazuje się bowiem, że wiele kobiet, które zrezygnowały z bezskutecznej walki o posiadanie własnego maleństwa i zdecydowały się na adopcję, w krótkim czasie od przygarnięcia dziecka i zaprzestania leczenia, zachodzi w ciążę bez specjalistycznej pomocy. Zdaniem dr Blagoobrazowa, kobiety mające problemy z zajściem w ciążę powinny chodzić do… szkoły rodzenia. Przygotowanie do porodu może bowiem odblokować psychikę kobiety i umożliwić zajście w ciążę, oczywiście o ile bezpłodność jest skutkiem zaburzeń psychologicznych, a nie anatomicznych.

Czy warto?

Medycyna alternatywna wciąż budzi wiele wątpliwości, ale często pozostaje jedyną deską ratunku dla osób zdesperowanych. Pomimo słabo poznanych mechanizmów działania, wiele z terapii naturalnych może okazać się skutecznych, szczególnie wówczas, gdy przyczyną bezpłodności jest tak powszechny w dzisiejszych czasach stres.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia RAKA – NOWOTWORÓW

Według źródeł co drugi pacjent z chorobą nowotworową korzysta z paramedycznych i niekonwencjonalnych metod leczenia raka. Przyczyną tego zjawiska są m.in. strach przed ciężką chorobą, trudną i wymagającą terapią onkologiczną, śmiercią, ograniczone środki medycyny konwencjonalnej, wiara w naturę oraz luki w niewydolnym systemie opieki zdrowotnej, który nie spełnia oczekiwań i potrzeb wszystkich pacjentów chorych na raka. Często to też nie chory, a jego rodzina i bliscy są inicjatorami działań paramedycznych i rozpoczęcia terapii za pomocą niekonwencjonalnych metod leczenia raka.

Niekonwencjonalne metody leczenia raka (tzw. medycyna naturalna) obejmują techniki  i sposoby nieakceptowane lub tylko w niewielkim stopniu uwzględniane przez medycynę opartą na badaniach naukowych. Alternatywne metody terapii nowotworów nie zostały poddane weryfikacji badań klinicznych i są proponowane poza nurtem medycyny konwencjonalnej. Wiele metod naturalnego i niekonwencjonalnego leczenia raka ma swoje źródła w wielowiekowej tradycji. Do paramedycznych metod stosowanych w onkologii zalicza się m.in. paraleki ziołowe, „cudowne” preparaty zawierające różne mikroelementy, specjalnie opracowane diety, akupunkturę, akupresurę, medycynę ludową (krajową lub orientalną), homeopatię, hipnoterapię i bioenergoterapię i inne.

Zwracanie się ku metodom naturalnym może być zrozumiałe w przypadku tych chorych, u których zawiodły wszystkie metody konwencjonalne. Pacjenci onkologiczni i ich rodziny poszukują w ten sposób nadziei i pomocy w sytuacjach beznadziejnych. Niekonwencjonalne metody leczenia raka często zastępują leczenie uznane w medycynie, gdy okazuje się ono nieskuteczne. W tych niszach działa wielu znachorów, uzdrowicieli i bioenergoterapeutów, którzy poprzez umiejętne oddziaływanie na chorych i ich rodziny oferują ratunek i pomoc w najtrudniejszych sytuacjach. Szczególnie niebezpieczne są okoliczności, w których  stosowane niekonwencjonalne metody leczenia raka całkowicie zastępuje postępowanie tradycyjne i uznane przez medycynę. Zdarza się, że przedstawiciele medycyny alternatywnej wkraczają w okresie stosowanego leczenia onkologicznego powodując jego opóźnienie lub wręcz zaniechanie. Dzieje się tak często w przypadku zaawansowanych nowotworów złośliwych, których terapia jest długotrwała i uciążliwa dla chorych.

W tym kontekście należy pamiętać, że nawet po zakończeniu leczenia przyczynowego, współczesna medycyna może zaoferować chorym skuteczne metody walki z bólem nowotworowym, leczenie wspomagające i hamujące wyniszczenie nowotworowe, ograniczające skutki i dolegliwości powodowane guzem nowotworowym, dobór właściwej diety i optymalnej drogi odżywiania, płyny odżywcze i wysokokaloryczne, jak i leki psychotropowe, które stwarzają możliwości poprawy życia pacjentów nieuleczalnych.  Współczesne leczenie onkologiczne, nawet gdy kończy się niepowodzeniem powoduje przedłużenie życia pacjenta nawet przez dłuższy okres czasu. Grupa najciężej chorych na raka powinna otrzymać szczególne wsparcie lekarzy oraz specjalistów. Pacjenci onkologiczni nigdy nie powinni być pozostawieni samemu sobie, tak aby nie byli zmuszeni do szukania pomocy i wsparcia u przedstawicieli medycyny niekonwencjonalnej i naturalnej. Część pacjentów onkologicznych stosujących leczenie niekonwencjonalne raka może odczuwać pewną poprawę, co wiąże się głównie z efektem placebo. Ludzie mają skłonność do wiary w cuda, a chorzy na raka są może bardziej skłonni do takiej wiary.

 

Naturalne Diety i Terapie

Często pojawiające się tzw. cudowne diety oraz suplementy zwalczające nowotwory mogą przynieść wiele szkód pacjentom, którzy decydują się na ich stosowanie. Jest to związane z niewłaściwym rozumieniem doniesień naukowych oraz bazowaniem na ludzkiej naiwności. Stosowanie diet alternatywnych może prowadzić do pozbawienia organizmu pacjenta niezbędnych składników odżywczych, a jednocześnie inne składniki mogą być podawane w nadmiarze, co również może szkodliwie oddziaływać na organizm. W tym kontekście idealnym rozwiązaniem byłyby indywidualne konsultacje i zalecenia żywieniowe przygotowane dla każdego pacjenta onkologicznego przez specjalistę. Niestety rzeczywistość szpitalna oraz realia dalekie są od takiej modelowej sytuacji. Narodowe Instytuty Zdrowia Stanów Zjednoczonych prowadzą kosztowny program weryfikacji niekonwencjonalnych metod leczenia raka. Nie jest tak, że medycyna uniwersytecka nie interesuje się paramedycyną. Za przykład mogą posłużyć badania neovastatu, który uzyskiwany jest z chrząstki rekina. Preparat ten jest obecnie w początkowej fazie badań klinicznych.

 

 

 

NIEKONWENCJONALNE METODY LECZENIA NOWOTWORÓW MOGĄ BYĆ NIEBEZPIECZNE:

– mogą być przyczyną rezygnacji lub opóźnienia właściwej terapii onkologicznej,

– nie są znane interakcje i wzajemny wpływ leków onkologicznych z preparatami niekonwencjonalnymi i naturalnymi,

– nie można wykluczyć szkodliwości części tych środków (niektóre z nich wytwarzane są z trujących roślin, takich jak jemioła czy huba),

– chorzy i osoby po leczeniu onkologicznym są dobrymi odbiorcami reklam środków medycznych i paramedycznych. Pacjent, który niepokoi się o stan swojego zdrowia, obawia się nawrotu nowotworu, łatwo ulega zachętom ze strony koncernów farmaceutycznych, ale i twórców „cudownych” metod niekonwencjonalnych i naturalnych,

– w części przypadków chorzy na raka mają do czynienia ze świadomym oszukiwaniem z pobudek materialnych,

– na temat większości niekonwencjonalnych metod i preparatów antynowotworowych (np. Vilcacora, Iscador) brak jest jakichkolwiek informacji w piśmiennictwie naukowym. Wielu z nich nie można kupić w Polsce, gdyż nie zostały dopuszczone do obrotu i sprowadzane są z niewiadomych źródeł za pośrednictwem internetu.

Cytat z książki „Wspólnie pokonajmy raka”, Kraków 2011

Istnieje wiele dowodów i przykładów na to, że takie postępowanie jest głupie i szkodliwe. Dlaczego? Konkretny przykład: chłopak, który miał rozpocząć chemioterapię z powodu złośliwego, ale w pełni uleczalnego nowotworu, a w każdym razie z dużymi szansami na wyleczenie, nie mógł zostać jej poddany, ponieważ rodzina zaaplikowała mu zioła, które spowodowały gwałtowną niewydolność wątroby. Dla nas w konsekwencji było oczywiste, że nie możemy podać leków, które chcieliśmy zastosować i które w jego przypadku byłyby najskuteczniejsze, bo całkiem zniszczymy mu wątrobę i zatrujemy go, zamiast osiągnąć efekt leczniczy. Ludzie w dobrej wierze, nie do końca świadomie, ulegają różnym sugestiom. Zioła, które wydają się bezpieczne, podobnie jak mikroelementy, których składu i działań niepożądanych nie znamy, mogą być bardzo szkodliwe. (…) Gdyby istniał cudowny środek leczący raka, to naprawdę nikt by tego przed chorymi nie ukrywał.”

– prof. Krzysztof Składowski (cytat z książki „Wspólnie pokonajmy raka”, Kraków

 

Niekonwencjonalne metody leczenia ASTMY

Istnieje wiele definicji niekonwencjonalnych terapii. Dla tego opracowania przyjmijmy, że jest to metoda o nieudowodnionej naukowo skuteczności w leczeniu danej jednostki chorobowej – astmy. Medycyna niekonwencjonalna wykorzystuje wszystko to, co nas otacza. Wywodzi się często ze starożytnych wierzeń i wiedzy o człowieku i otaczającym nas świecie. Jak w medycynie konwencjonalnej wszelkie rodzaje terapii różnią się skutecznością, wskazaniami i przeciwwskazaniami, do dnia dzisiejszego nie udało się jednak wskazać ich prawdziwej skuteczności i nie mogą być stosowane, jako terapia podstawowa.

Do metod niekonwencjonalnego leczenia astmy zalicza się m.in.: ziołolecznictwo, homeopatię, akupunkturę, jonizację powietrza, terapie manualne, speleoterapię, ćwiczenia oddechowe.

Niezaprzeczalnie kolebką świadomego ziołolecznictwa są starożytne Chiny. To chińczycy usystematyzowali wiele z ziół i wprowadzali je do użycia w konkretnych schorzeniach. W późniejszych czasach ziołolecznictwo rozpowszechniało się na cały świat, bardzo duży rozkwit tej metody terapii zawdzięczamy chrześcijańskim zakonnikom z czasów średniowiecza. Przez stulecia zioła były podstawową metodą łagodzącą objawy astmy. Wśród preparatów ziołowych używa się po dziś dzień: Liść Babki lancetowej (Plantaginis lanceolatae folium), Korzeń Lukrecji (Glycyrrhizae radix), Kwiatostan Lipy (Tiliae inflorescentia), Ziele Tymianku (Thymi herba), Liść Mięty piep. (Menthae piperitae folium), Liść Maliny (Rubi Idaeae folium) to tylko niektóre z ziół wykorzystywanych przez specjalistów fitoterapii. Ich działanie opiera się przede wszystkim na łagodzeniu objawów w nieznacznie nasilonych przypadkach astmy. Zioła nie mogą być stosowane samodzielnie bez terapii konwencjonalnej! Warto by każde ich użycie było skonsultowane z lekarzem prowadzącym.

Należy pamiętać, że część z ziół ma właściwości silnie alergizujące, co w związku ze zwiększoną skłonnością osób cierpiących na astmę i choroby alergiczne, powoduje konieczność ostrożnego ich stosowania.

Homeoterapia

Homeopatia jest formą uzupełniającą medycyny tradycyjnej, która opiera się na leczeniu preparatami naturalnymi. Zaliczana jest również do tzw. medycyny alternatywnej. Została wprowadzona w 1796 roku przez Samuelna Hahnemanna (1755-1843), jako rodzaj postępowania alternatywnego, opierającego się na obserwacji i doświadczeniu leczącego. Zgodnie z aktualnymi kryteriami naukowymi do chwili obecnej nie udało się udowodnić mechanizmu działania homeopatii. Racjonalna podstawa homeopatii opiera się bardziej na wielowiekowych doświadczeniach niż na wiedzy medycznej, mającej podstawy naukowe. Prawdopodobnie homeopatia nie jest bardziej skuteczna niż leczenie placebo, co w związku z kosztem tej terapii stwarza wiele kontrowersji, co do jej stosowania.

Akupunktura

Akupunktura wywodzi się z Chin, a jej początki sięgają kilku tysięcy lat przed naszą erą. Popularnie uważa się, że jest to wartościowa metoda leczenia astmy oskrzelowej . U podstaw akupunktury leżą chińskie koncepcje filozoficzne, nie zawsze zgodne z europejską koncepcją Świata.

Akupunktura polega na wkłuwaniu cienkich igieł w miejsca określone na skórze, tak zwane punkty akupunktury lub meridiany, którymi przepływa energia. Punkty te łączą się z narządami wewnętrznymi. O wyborze odpowiedniego punktu w trakcie leczenia decyduje doświadczenie osoby wykonującej zabieg lub zalecenia chińskich podręczników akupunktury. Do chwili obecnej nie opublikowano ani jednej pracy opartej na rzetelnych kryteriach naukowych, w której by wykazano większą skuteczność akupunktury niż placebo w leczeniu chorób alergicznych . Istnieją natomiast doniesienia o braku korzystnego działania akupunktury u chorych na astmę. Akupunktura nie zapobiega powysiłkowemu skurczowi oskrzeli u chorych na astmę. Nie jest też to metoda w pełni bezpieczna, ponieważ niesie ryzyko powikłań ogólnych i miejscowych. Opisano np. zgon chorego na astmę w trakcie leczenia akupunkturą.

Z tego powodu akupunkturę również należy uznać za metodę kontrowersyjną, o nieudowodnionej wartości w leczeniu astmy oskrzelowej.

Jonizacja powietrza

Pozytywny wpływ na samopoczucie i zdrowie osób oddychających i znajdujących się w środowisku silnie zjonizowanego powietrza np. morskiego, znany jest od lat. Zjonizowane powietrze jest wykorzystywane we współczesnej balneologii (lecznictwo uzdrowiskowe), a także dzięki nawilżaczom z funkcją jonizacji stosowanym w domach.

Mimo, że wszyscy zdajemy sobie sprawę o pozytywnym oddziaływaniu na organizm jonizacji powietrza, nadal brakuje w pełni poprawnych merytorycznie i pozwalających bezspornie przyznać rację zwolennikom stosowania tej metody. Jonizacja powietrza wydaje się być najtańszą i najbardziej bezpieczną metodą wspomagającą leczenie astmy.

Speleoterapia

Speleoterapia wiąże się nierozerwalnie z pozytywnym wpływem zjonizowanego powietrza. Terapia ta polega na czasowym przebywaniu w specyficznym mikroklimacie odpowiednich grot, jaskiń i starych kopalni. W Polsce mamy możliwość korzystania z terapii w kopalniach soli w Wieliczce, Bochni, a także coraz częściej pojawiających się w miastach – sztucznych grot solnych.
Skuteczność tej terapii również nie została udowodniona naukowo, ale pozytywny wpływ, przede wszystkim na aspekt psychiczny chorych, w tym chorych na astmę, jest powszechnie uznany.

Metody oddechowe

Istnieje wiele rodzajów ćwiczeń wspomagających tor oddychania. Dzięki odpowiedniemu oddychaniu, pacjenci potrafią lepiej radzić sobie z zaostrzeniami astmy oskrzelowej. Do najbardziej znanych metod oddechowych zalicza się elementy Jogi, a także metodę Buteyko, opracowaną przez ukraińskiego lekarza. Jest to sposób oddychania niejako „świadomego”, mający na celu, przywrócenie organizmowi prawidłowych zależności w poziomach najważniejszych dla nas gazów tlenu i dwutlenku węgla. Można to osiągnąć oddychaniem przeponowym powszechnie stosowanym przez profesjonalistów używających zawodowo głosu – aktorów, piosenkarzy itp. Jest to metoda trudna do wypracowania, składająca się z wielu punktów często trudnych do osiągnięcia.

Skuteczność metod oddechowych wspomagania leczenia astmy nie została również udowodniona, ale obok balneoterapii, jest jedną z najczęściej stosowanych terapii wspomagających.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia ŁUSZCZYCY

Psychodermatologia

Jest nową dziedziną wiedzy, która porusza m.in. zagadnienia z zakresu dermatologii i psychologii/psychiatrii.

Według przeprowadzonych badań ok. 30-60% wszystkich pacjentów dermatologicznych zmaga się z problemami natury psychologicznej – wykazują oni tendencje depresyjne, mają stany lękowe. Jak zapewniają specjaliści, jest to zagadnienie bardzo powszechne, które dotyczy wielu osób i nie powinno być ono bagatelizowane i marginalizowane.

Okazuje się, że zły stan skóry może wpływać nie tylko na niewłaściwy sposób postrzegania świata przez pacjenta, ale także na to, jak on sam jest odbierany. Osoby z poważnymi zmianami dermatologicznymi mogą być często odtrącane – nie tylko przez obcych, ale także najbliższych.  Wynika to nie tylko z silnie zakorzenionego przekonania, że choroby dermatologiczne wynikają ze złej higieny, niewłaściwego trybu życia a nawet wykształcenia i pochodzenia, a każda ich postać jest zaraźliwa.

Pacjenci charakteryzujący się poważnymi zmianami, mogą być postrzegani jako inni, obcy, gorsi. Właśnie takie myślenie sprawia, że zamykają się oni w sobie i jeszcze bardziej pogrążają w chorobie. Nie są w stanie samodzielnie egzystować, co często wiąże się z narastaniem poważnych problemów w nawiązywaniu kontaktów (poznawaniu nowych osób, podtrzymywaniu przyjaźni) ale także w codziennym życiu – wielu osobom trudno jest znaleźć pracę, zmienić stanowisko czy awansować. Brakuje im bowiem asertywności i pewności siebie. Boją się także komuś zwierzyć ze swoich kłopotów, aby nie zostać odtrąconym.

W takich przypadkach najlepszym rozwiązaniem jest współpraca z psychodermatologiem – psychologiem/psychiatrą specjalizującym się w chorobach dermatologicznych. Specjalista z zakresu psychodermatologii pomaga wszystkim osobom dotkniętym skórnymi problemami. W trakcie spotkań rozmawia on z pacjentem na temat jego trudności, kłopotów – temu, co sprawia mu przykrość, z czym nie może sobie poradzić – i wspólnie z nim szuka, jak najlepszych dla niego rozwiązania. Współpracuje także z rodzinami osób chorych pokazując, że życie z pacjentem dermatologicznym nie musi być postrzegane w negatywnym świetle, jako trwałe cierpienie i udręka.

Konopie

Do opinii publicznej przecieka coraz więcej informacji, na temat leczniczych właściwości marihuany, która przez prawo polskie wciąż uznawana jest za tzw. „lekki narkotyk”. Publikacje na temat leczniczych właściwości marihuany, zawierają sporo odniesień do ewentualnych zastosowań w leczeniu chorób skóry, w tym także łuszczycy – i to właśnie temu tematowi poświęcimy dzisiejszy wpis na blogu.

Jeśli chodzi o najnowsze doniesienia naukowe na ten temat, to warto wyróżnić pracę dwóch badaczy z Uniwersytetu w Nottingham, w Wielkiej Brytanii. Badacze zaobserwowali, iż zahamowanie nadmiernego rozwoju komórek naskórka (główna przyczyna łuszczycy), można uzyskać przez podawanie chorym tzw. Kannabinoidów – czyli substancji wytwarzanych przez konopie. Testom zostały poddane cztery substancje zawarte w marihuanie – THC, CBD (kannabidiol), kannabinol oraz kanabigerol. Każda z przebadanych substancji okazała się w mniejszym lub większym stopniu, skuteczna w hamowaniu przyrostu naskórka. Dodatkowo CBD jest od dawna znany ze swojego działania przeciwzapalnego, i hamowania aktywności limfocytów, a przewlekły stan zapalny również jest uważany za jedną z przyczyn występowania choroby. W ocenie naukowców, ich badanie w sposób definitywnie potwierdza skuteczność substancje pochodzące z marihuany, dla leczenia objawów łuszczycy. Warto zwrócić uwagę, iż poza podanym powyżej przykładem, nie ma obecnie wielu wiarygodnych badań nad możliwością leczniczego wykorzystania marihuany w łuszczycy.

Powyższe odkrycie zdają się potwierdzać niektórzy dermatolodzy – zwolennicy leczniczego wykorzystania marihuany. W ich opinii marihuana może polepszać stan skóry, istotne jest jednak to, aby była ona dostarczona do organizmu w inny sposób niż poprzez palenie. Rozwiązaniem wydają się więc stosowane miejscowo maści oraz oleje na bazie marihuany. W takim przypadku można uzyskać większe stężenie leczniczych substancji właśnie w zmienionym chorobowo miejscu, przy czym niewielka ilość substancji aktywnych wchłania się do krwi. Dzięki temu, oddziaływanie na cały organizm jest znikome. Preparaty tego typu są na razie niedopuszczone do sprzedaży w Polsce, można jednak próbować zamawiać je poprzez zagraniczne sklepy – ich skuteczność nie została jednak należycie potwierdzona.

Lawenda

Czy pospolicie występująca lawenda, może być skuteczna w leczeniu objawów łuszczycy? Okazuje się, że tak. Tak przynajmniej twierdzi Penelope Ody autorka książki „Wielki zielnik medyczny”. Poniżej przedstawiam wam wybrane przeze mnie fragmenty, które bezpośrednio nawiązują do leczenia łuszczycy.

(…)Lawendą, szczególnie zapachem i olejkiem uzyskiwanym z jej kwiatów, zachwycano się już w starożytności – używano jej wtedy do perfumowania wody do kąpieli i jako kadzidło. Dziś lawenda znana jest przede wszystkim jako naturalny i bezpieczny środek odstraszający komary, mole i mrówki. Najszersze zastosowanie znalazła jednak w lecznictwie i kosmetyce.

(…)Olejek lawendowy jest najbezpieczniejszym i jednym z najbardziej wartościowych olejków eterycznych – należy do nielicznej grupy olejków, które można stosować bezpośrednio na skórę. Zewnętrznie olejek lawendowy stosuje się m.in. w przypadku migreny, w chorobach skóry (trądziku, łuszczycy, egzemach), infekcjach górnych dróg oddechowych, bólach mięśni, stłuczeniach. 

UWAGA: Stosowanie lawendy nie zastąpi kuracji zaleconej przez lekarza, zaś dłuższe stosowanie olejku lawendowego wymaga konsultacji lekarskiej.

Nawilżanie powietrza

Wielokrotnie udowodniono, że stan skóry z łuszczycą można poprawić, dbając o odpowiednią wilgotność powietrza. W ten sposób możemy zapobiec wysuszeniu naskórka, co jest często bezpośrednią przyczyną powstawania zmian. Nawilżanie powietrza to również odpowiedni sposób, żeby zachować wysoką elastyczność i sprężystość skóry.

 

Ocet jabłkowy

Ocet jabłkowy pomaga w odchudzaniu, wspomaga walkę z candida, dodaje energii oraz poprawia samopoczucie. Jest wskazany również do usuwania zmian na skórze. Ocet jabłkowy ma działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i regenerujące. Można go aplikować nawet bezpośrednio na podrażnione, swędzące partie skóry. Ocet jabłkowy kupimy w każdym sklepie. Podobno nie jest trudno go przygotować również samodzielnie w domu…z ogryzków po jabłkach.

Sok z aloesu

Gdy chorujemy na łuszczycę, warto mieć pod ręką aloes, który  jest niezastąpiony w przypadku chorób skóry. Przede wszystkim dlatego, że świetnie koi i przynosi ulgę podrażnionej skórze. Poza tym wykazuje właściwości chłodzące, co poprawia samopoczucie oraz przeciwzapalne, co pozwala walczyć z problemem.

 

Gorąca kąpiel tylko z dodatkami nawilżającymi

Dermatolodzy nie zalecają korzystania z ciepłej kąpieli, gdy borykamy się z łuszczycą, by nie pogłębić problemu ze skórą. Są jednak metody, by i wilk był syty i owca cała. Jakie? Do wody zaleca się dodanie oleju mineralnego, mleka kokosowego, oliwy z oliwek. Te niejako neutralizują drażniące działanie wody, łagodzą i koją w trakcie kąpieli.

 

Dieta

Dieta w przypadku łuszczycy na pewno ma ogromne znaczenie. Jednak, co w diecie dla jednej osoby okaże się pokarmem obojętnym, u drugiej może spowodować nasilenie objawów. W innych przypadkach zaś do remisji czy zaostrzenia dolegliwości dochodzi mimo braku jakichkolwiek modyfikacji w jadłospisie. Zaleca się, aby dieta przede wszystkim odpowiednio zbilansowana. W menu ograniczyć należy źródła nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, kolei warto wzbogacić ją w nienasycone kwasy tłuszczowe- pochodzące np. z tłustych ryb.

Łuszczyca jako choroba przewlekła powodować może szereg niedoborów odżywczych– tak więc codzienny jadłospis bogaty był w białko pochodzenia zwierzęcego i witaminy i minerały.
Wybierać warto chude gatunki mięs i ryby. Ważny jest także kwas foliowy, którego dobrym źródłem są zielone rośliny liściaste. Istotne jest także dostarczanie odpowiedniej ilości żelaza. Pamiętać należy o wypijaniu odpowiedniej dawki wody. W przypadku dorosłych osób jest to około 1,5-2 litrów wody dziennie.

Unikać z kolei należy takich produktów, jak:

  • cytrusy;
  • ostre przyprawy;
  • alkohol;
  • konserwy;
  • produkty wysoko przetworzone;
  • kofeina, a zatem kawa i napoje energetyczne z dodatkiem kofeiny;
  • gluten;
  • czekolada;
  • kakao;
  • napoje i produkty z dużą zawartością cukru.

Warto sprawdzić- czy któryś z tych produktów powoduje zaostrzenie objawów.

 

Fototerapia – czyli jak leczyć łuszczycę światłem

 

Promienie słoneczne coraz częściej rozjaśniają szare zimowe dni, dlatego warto po raz kolejny przypomnieć o zbawiennym działaniu światła na skórę Łuszczyka. Promienie UV pochodzące ze światła słonecznego zabijają limfocyty T w skórze, dzięki czemu komórki skóry nie odnawiają się tak szybko, a co za tym idzie – skóra przestaje się łuszczyć. Dlatego zawsze warto korzystać ze wszystkich słonecznych dni, których w naszym klimacie mamy niestety niezbyt wiele. Trzeba jednak zaznaczyć, że światło słoneczne nie wpływa jednakowo dobrze na wszystkich chorych, a opalać się należy po konsultacjach z dermatologiem.

Fototerapia czyli leczenie światłem, to jednak nie tylko opalanie na słońcu. Łuszczycy można skutecznie przeciwdziałać także za pomocą światła sztucznego (UVB lub UVA). Ultrafiolet B może być wąskopasmowy i szerokopasmowy. Ten pierwszy rodzaj jest skuteczniejszy, a stosowany w krótkich odstępach czasu może polepszyć stan skóry, ale często wywołuje także poparzenia skóry, które utrzymują się dłużej niż poparzenia powstałe po zastosowaniu UVB szerokopasmowego. Ultrafiolet A stosuje się szczególnie tam, gdzie objawy łuszczycy są odporne na leki. Światło UVA wykorzystuje się wraz z terapią lekami, a konkretnie psoralenem – lek uwrażliwia skórę na światło, a promienie UVA wnikają w skórę głębiej niż UVB, przez co terapia może okazać się skuteczniejsza. Niestety ma także skutki uboczne, na przykład swędzenie, bóle głowy, pęcherze czy nudności.

W przypadku leczenia łuszczycy równie skuteczna może być także wizyta w solarium. Lampy z solarium to nie tylko sztuczne światło, które może poprawić wygląd skóry ze zmianami łuszczycowymi, ale może również poprawić samopoczucie chorego. Kontakt ze światłem powoduje, że w naszym organizmie zaczynają wydzielać się endorfiny, czyli hormony szczęścia. Wizyta w solarium odpręża, pomaga wyeliminować stres, a on także jest jedną z przyczyn nasilenia się objawów łuszczycy. Im mniej stresu, tym skóra wygląda lepiej, a więc warto korzystać z solarium – oczywiście także po konsultacjach z dermatologiem. Zimowe sposoby na światło Solarium to jeden ze sposobów, by dostarczyć organizmowi tak potrzebnej mu dawki światła zimą.

 

Piwonia?

Na jednej ze stron WWW o chorobach autoimmunologicznych (do których gro ekspertów zalicza także i łuszczycę), znalazłem artykuł prezentujący ciekawe wyniki badań, dotyczące leczenia łuszczycy za pomocą tzw. glikozydów piwonii. Pomimo braku jednoznacznej odpowiedzi, czy cytowana metoda niekonwencjonalnego leczenia łuszczycy jest rzeczywiście skuteczna, wydaje mi się, że warto zapoznać się z poniższym tekstem.

Dotychczas, przeprowadzono tylko jedną próbę kliniczną na ludziach poświęconą leczeniu łuszczycy za pomocą glikozydów piwonii, której wyniki jednak są obiecujące. 35 osób, które były w okresie remisji poddano obserwacji podczas suplementacji. Przed terapią, pomimo przejściowego ustąpienia objawów choroby, wszyscy pacjenci mieli podniesione poziomy zapalnych cytokin, wskazując na tlący się proces chorobowy. Jednak po suplementacji, nastąpiło znaczne zmniejszenie ich stężenia, świadcząc o skutecznym opanowaniu stanu zapalnego.

Łuszczycowe zapalenie stawów jest rodzajem artretyzmu, które czasami dotyka osoby cierpiące na łuszczycę. Charakteryzuje się podobnymi objawami do reumatoidalnego zapalenia stawów. W 2013 roku przeprowadzono badanie na 19 pacjentach, którzy przez okres 12 tygodni przyjmowali tylko suplement glikozydów piwonii. U sześciu z nich (32%) wykazano co najmniej 25% poprawę jeśli chodzi o ocenę aktywności choroby, a u całej grupy zaobserwowano ciągły spadek liczby prozapalnych komórek oraz cytokin. Jest to pierwsze badanie, które ujawniło tak spektakularne wyniki u pacjentów leczonych jedynie glikozydami piwonii.

 

Okłady z liści kapusty

Ten stary przepis na walkę z łuszczycą jest wciąż skuteczny. Umyj i wysusz liście kapusty, a następnie spłaszcz je i ogrzej. Nakładaj na skórę tak, by nie powstały prześwity. Okryj materiałem lub owiń bandażem i ponoś przez jakiś czas.

 

Pij maślankę

Wypijaj przynajmniej jeden kubek maślanki dziennie. Możesz także używać jej jako okładu.

 

Łykaj witaminę E

Witamina E działa regenerująco na skórę. Łykaj suplementy witaminowe lub jedz produkty, bogate w witaminę E.

 

Smaruj skórę aloesem

Aloes łagodzi podrażnienia, goi rany i zmniejsza ból. Skrapiaj nim skórę po kąpieli lub tuż przed położeniem się spać.

 

Użyj octu winnego

Zwilż octem waciki i przykładaj do skóry. Ocet pomoże skórze utrzymać odpowiednie pH.

 

Myj się łagodnymi środkami

Używaj łagodnego, nieperfumowanego mydła. Możesz też kąpać się w płatkach owsianych lub soli siarczanowo-magnezowej – ich składniki poprawiają stan skóry.

 

Kup płyn z mentolem i kamforą

Mentol łagodzi swąd, dzięki niemu więc nie będziesz rozdrapywać wykwitów.

 

Niekonwencjonalne metody leczenia TRĄDZIKU

W porównaniu do konwencjonalnej terapii, terapia wspomagająca obejmuje nowe technologie i procedury, takie jak leczenie światłem i terapię laserową, terapię fotodynamiczną, peelingi chemiczne czy bakteriocyny. Badania oceniające skuteczność terapii niekonwencjonalnych są obecnie ograniczone, ale pojawia się ich coraz więcej.

Terapia fotodynamiczna

Terapia oparta jest o działanie środków chemicznych o nazwie psolareny, które możemy znaleźć w roślinach. Psolareny powodują większą wrażliwość skóry na działanie promieni słonecznych. Światło o określonej długości fali aktywuje fotouczulacz, prowadząc do produkcji reaktywnych form tlenu. Te działają cytotoksycznie na komórki na drodze nekrozy czy apoptozy.

Leczenie światłem

Leczenie za pomocą światła, wykorzystywane w leczeniu trądziku obejmuje światło IPL (Intense Pulsed Light),  laser PDL, laser KTP oraz szerokie spektrum światła widzialnego (niebieskie i czerwone). P. acnes są zdolne do syntetyzowania związków chromoforowych, takich jak porfiryny. Analiza HPLC wykazała, że główną porfiryną wytwarzaną przez bakterie jest koproporfiryna. Badania in vitro wykazały, że aktywacja porfiryn poprzez niebieskie światło doprowadziła do uszkodzenia błon strukturalnych P. acnes.

Olejek z drzewa herbacianego

Olejek herbaciany stosowany zewnętrznie posiada wiele właściwości leczniczych i pielęgnacyjnych. Działa przede wszystkim: antyseptycznie, dezynfekująco, przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, bakteriobójczo, grzybobójczo. Olejek herbaciany działa przeciwzapalnie, antyseptycznie i wysusza zmiany trądzikowe, dlatego jest świetny jako preparat punktowy na większe zmiany zapalne.

Kwas linolowy

W patogenezie zmian trądzikowych istotną rolę odgrywają zmiany w składzie łoju – zwiększenie ilości wolnych kwasów tłuszczowych, powstających na drodze hydrolizy z triacylogliceroli przy udziale enzymów bakteryjnych. Za najistotniejsze uważa się zmniejszenie stężenia kwasu linolowego warunkującego prawidłowy rozwój i przyleganie powierzchniowych komórek przewodów wyprowadzających gruczołów łojowych – korneocytów. Zmniejszona aktywność kwasu linolowego przy wzroście stężenia wolnych kwasów tłuszczowych i utlenionego skwalenu to czynniki przyczyniające się do tworzenia mikrozaskórników. Dlatego właśnie kwas linolowy możemy spotkać w kosmetykach. Uważa się, że kwas linolowy stosowany miejscowo redukuje 75% zmian zapalnych w przebiegu trądziku. Konieczne są dalsze badania.

Bakteriocyny

Wg naukowców z Korei innowacyjną metodą walki z trądzikiem jest bakteriocyna będąca produktem fermentacji bakterii Enterococcus faecalis SL5. Antybiotyczna bakteriocyna działa przeciwko Propionibacterium acnes. Bakteriocyna jest peptydem antybakteryjnym (AMP). Hydrofobowy koniec łańcucha peptydowego wbudowuje się w błonę komórkową P.acnes zmieniając potencjał błonowy. Powoduje to śmierć komórki bakteryjnej. Działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne bakteriocyny zostało potwierdzone w testach klinicznych.

Terapie alternatywne nie są rekomendowane jako metody mogące wyleczyć trądzik pospolity. Niektóre z nich mogą być skuteczne, natomiast brak jest jednoznacznych i rzetelnych badań to potwierdzających.  Naukowcy winni zająć się szeroko pojętą medycyną alternatywną. Preparaty zawierające naturalne substancje mogą niekoniecznie leczyć, ale na przykład wspomóc osoby borykające się z trądzikiem w codziennej pielęgnacji czy w łagodzeniu skutków terapii konwencjonalnej. Dostępność metod konwencjonalnych, metod alternatywnych czy wspomagających w leczeniu trądziku jest bardzo wiele. Jednak z pewnością nie rozwiążą one problemu ostatecznie, ze względu na złożoność patogenezy tej choroby.